Fot. www.pis.org.pl
Fot. www.pis.org.pl

A prawo i sprawiedliwość musi być po naszej stronie


Wojenka: Prezydent Andrzej Duda kontra reszta PiS-u wre w najlepsze. W szranki z Miłościwie Panującym stanął szef Obrony Narodowej Antoni Macierewicz, z którym pozostaje w taktycznym sojuszu minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. A takiej koalicji to już można się bać. Za to prezes Jarosław Kaczyński, który na czas wizyt w Belwederze przywdział szaty koncyliacyjne i – niczym przysłowiowy diabeł – na mszę o porozumienie dzwoni. Niezależnie, czy konflikt Prezydent vs. Prezes to ustawka, czy realna próba sił, a może nawet przesilenie, widać, że reforma sądownictwa zdetonowała dużo więcej, niż chcieli nasi rodzimy dynamitardzi.

XIX-wieczny brytyjski polityk Benjamin Disraeli mawiał, że człowiek nie jest tworem okoliczności, to okoliczności są tworem człowieka. Komu jak komu, ale szefowi Prawa i Sprawiedliwości tłumaczyć tego nie trzeba. Ale ma chłop pecha pewne sytuacje mają charakter zastany i ich zmiana nie jest czynnością prozaiczną. Ale skoro byli tacy, co ruszali z posad bryłę świata, to Konstytucja? Cierpliwości, przytrzymajcie tylko kota…

Żółte papiery Prezesa

Knowania opozycji totalnej, postkomuny i oczywiście ubeckich wdów z czasów uchwalania obecnej Konstytucji – spowodowały, że prezes Prawa i Sprawiedliwości nie może samodzielnie odwołać (i obsadzić nowego) Prezydenta RP. Sprawa jest skandaliczna i wymaga natychmiastowej „dobrej zmiany”, która się niestety wlecze. Głównie z uwagi na przypadłości intelektualne akolitów Jarosława Kaczyńskiego. Nie budzi nawet zdziwienia, że wyrafinowany w smaku i guście inteligent z warszawskiego Żoliborza porozumiewa się z większością współpracowników za pomocą tzw. „żółtych kartek”. Jarosław Kaczyński lubi żyć przeszłością – mnie osobiście wychodzi głęboki PRL – a kiedyś mówiło się, o osobach nie tęgich na umyśle, że mają „żółte papiery”. Żółty kolor karteczek wręczanych przez szefa PiS-u ma więc dość symboliczny wymiar….Zresztą w obie strony. On je ma i rozdaje, więc mają i oni…

Skoro zostało ustalone, że sam prezes Jarosław Kaczyński może co najwyżej zaopatrzyć się w gwizdek i nadwyrężając płuca, uprzykrzyć konsumpcję kotleta mielonego przez Prezydenta RP – to niewątpliwie coś trzeba było zrobić. Dać przykład. Ukarać. Aby warcholstwo i co tu kryć jawny bunt Głównego Lokatora Belwederu nie rozprzestrzenił się na kształt zarazy. A symptomy zaczynały być wyraźne. A to premier Gowin wierzgnął brakiem entuzjazmu, a to jakiś poseł Rzepecki wyskoczył przed szereg. No, na takich to lekarz Kaczyński receptę i długopis ma. Żółte papiery też jak się rzekło… Ale to  wszak Prezydent.

Koncept Prezesa, czyli Lenin wiecznie żywy

Żadnych złudzeń! W Prawie i Sprawiedliwości naprawdę rządzi Jarosław Kaczyński, który sięgnął w odmęty swej pamięci historycznej i wyciągnął – Deus ex machina – Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą. Gdzie parowóz dziejów na zakrętach historii. wjeżdżał cyklicznie na stację ujawnienia, skonfrontowania, wyjaśnienia, samokrytyki i powrotu do starych dobrych porządków, czyli rządów jedynie słusznej linii. Jaka forma rządów dla Jarosława Kaczyńskiego jest jedynie słuszną? Nie będę wyjaśniał, obrażałoby to inteligencję Państwa Czytelników. Braku umiejętności strategicznych prezesowi PiS nikt nie zarzuci, a już na pewno nie w partii macierzystej, tak więc spokojnie połączył PZPR z wątkiem „ujawnień” i się zaczęło…

Zaufanie dobre, kontrola lepsza – Feliks Dzierżyński

Okazuje się, zapewne zupełnym przypadkiem, że w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, instytucji podległej Prezydentowi RP, gniazdko uwili sobie towarzysze partyjni i to właśnie z przewodniej siły narodu doby PRL-u. I tłumacz się Pan, Panie Duda….hehehe….musiało się rozlec na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. W tym miejscu dało się wyczuć subtelną, jak najście pijanych NKWD-zistów na żeński pensjonat, dłoń Antoniego Macierewicza, gdy okazało się, że jeden z pracowników BBN-u w przeszłości był oficerem wojskowej „bezpieki”. Niby mamy skandal?

Uwaga do Antoniego Macierewicza. Jak wiadomo z „Kariery Nikodema Dyzmy” – swoją drogą wysyp ich mamy – umiejętność rządzenia wiąże się z umiejętnością podejmowania szybkich decyzji. I mających przymiot trwałości dodamy od siebie. To weź Pan się zdecyduj, jeśli fakt pracy w służbach PRL-u dyskredytuje, to czemu promujesz Pan w strukturach NATO oficera po kursach w b. ZSRR, o których z definicji wiadomo, że były ochraniane przez sowiecki wywiad wojskowy (GRU)? Sugeruję – jak są wątpliwości, co osłaniało GRU – Wiktora Suworowa do poduszki, bo Pana doradcom, często młodym chłopakom, bliżej do play station, jak do książek….

Czemu szef MON Antoni Macierewicz nie wie, co ochraniało GRU i wydaje publiczne oświadczenia, zaprzeczające oczywistym oczywistościom? Nie wiem. Pewnie to jedna z jego tajemnic, meandrów zawiłej osobowości i biografii… Ale o to pewnie redaktora Piątka z ‚Wyborczej” trzeba by pytać….

Lubość z jaką liderzy PiS odnoszą się do czasów PRL, wywołuje pewnie nie jeden rechot, nie jednego czekisty zza grobu, ale to już inna kwestia. My wejdźmy trochę głębiej w historię.

Tymczasem II RP

W dobie polowania na niesłusznych partyjnych, jak wiadomo są i słuszni aparatczycy PZPR-u w PiS, tudzież w czasach odpowiedzialności zbiorowej vide ustawa dezubekizacyjna, warto zauważyć, że ci którzy dali podwaliny pod II RP, pod jej służby, kadrę dowódczą, sądownictwo, parlamentaryzm, czy wreszcie kawalerowie Virtuti Militari za wojnę 1920 roku, wszyscy oni – dziś mieliby kłopoty i obcięte emerytury. Czas pokaże, czy rewolucja PiS zatrzyma się wyłącznie na obcinaniu emerytur…

Jeśli chodzi o przykład, proszę pierwszy z brzega. Roman Dmowski – poseł do rosyjskiej Dumy, a jednak jeden z architektów II RP.

Do rzeczy! Tak się głupio składa, że kadrę dowódczą Legionów Piłsudskiego tworzyli oficerowie armii państw zaborczych. Czy w związku z tym, skoro emerytur odebrać nie sposób, wykopiemy ich i wyrzucimy z polskich cmentarzy? No, bądźmy konsekwentni. Oddział II przedwojennego Sztabu Generalnego (wywiad) tworzyli również oficerowie wywiadów zaborczych. Czy komuś przyszło wówczas do głowy, aby wyciągać służbę w pruskim, czy carskim wywiadzie? Zabrać uposażenie emerytalne? Nie. Byli rozliczani ze swej pracy dla Niepodległej. Jeżeli komuś z II RP nie chciało się żyć w zgodzie od tego były służby, prokuratura i sąd. Ale wtedy był Naczelnik Państwa nie tylko z nazwy…

Zakończę anegdotą historyczną. Była mowa o Belwederze, wojakach i zawiłościach ludzkich losów? Była. Śp. generał i dwudniowy, ale zawsze Prezydent RP, Bolesław Wieniawa Długoszowski, miał podobno podjąć próbę sformowania pochodu prostytutek na Belweder. Chyba też, chciał coś dać do zrozumienia Głównemu Lokatorowi. Zbieżność faktów z dniem dzisiejszym jest. Tylko Belweder innym od przedwojennego blaskiem świeci, lokatorzy tam inni i najbardziej polskiego spośród Polaków Wieniawy nie ma. Tylko k….. nie brakuje. Taka to już widać przypadłość pochodów i podchodów wokół tego gmachu przy warszawskich Łazienkach.

 

Krzysztof Karski