Ampfutbolowa rodzina


Dla większości sportowców amputacja kończyny wiąże się z dożywotnim byciem kibicem. Zawodnicy amp futbol każdego dnia udowadniają, że można aktywnie i z sukcesami uprawiać sport. O tym czym dla nich jest amp futbol dowiecie się z rozmowy z Mateuszem Widłakiem – założycielem AMP Futbol Polska, Markiem Dragoszoem – trenerem i Przemysławem Świerczem – zawodnikiem.

Przed pierwszym meczem nie mogłem zasnąć

Mateusz Widłak – prezes AMP Futbol Polska

– Skąd wziął się pomysł o stworzeniu amp futbol?

Amp futbol powstał w latach ’80 w USA, a ja zetknąłem się z nim po raz pierwszy oglądając na studiach w 2009 roku film „Jinga” – dokument o piłce nożnej w Brazylii. W 2011 roku chciałem napisać artykuł o tej dyscyplinie na jeden z piłkarskich portali. Zbierając materiały do tego artykułu zorientowałem się, jak rozwinięty jest amp futbol na świecie oraz, że w naszym kraju nikt o nim jeszcze nie słyszał. Postanowiłem więc poszukać chętnych do gry i zorganizować pierwszy trening, który odbył się w listopadzie 2011 roku. I tak amp futbol trafił do Polski.

– Kto Panu pomógł, by ten pomysł ujrzał światło dzienne?

Na początku szukałem osób, które pomogą mi w promocji idei i szukaniu zawodników. Tak trafiłem na Daniela Kawkę, z którym szykowałem pierwszy trening. Daniel, z braku czasu, wycofał się z projektu zaraz po pierwszym treningu. Co ciekawe po kilku latach wrócił i stworzył w swoim mieście ampfutbolowy klub, który jest obecnie liderem Amp Futbol Ekstraklasy (Kuloodporni Bielsko-Biała). Szukałem również trenerów mogących poprowadzić taki pierwszy trening wtedy trafiłem na Marka Dragosza, który jest z nami do dzisiaj już jako trener ampfutbolowej reprezentacji Polski i doprowadził naszą drużynę do licznych sukcesów. Jak widać już na początku miałem sporo szczęścia.

– A co z finansami? Powstanie takiego klubu to duża inwestycja…

Oczywiście, problemem były i są finanse. Na samym początku działalności nie mieliśmy ani kontaktów, ani pieniędzy. Tysiąc złotych, które otrzymaliśmy od jednej z firm było dla nas wielkim wydarzeniem. A przecież treningi organizowaliśmy w formie zgrupowań, gdzie trzeba było opłacić zawodnikom zakwaterowanie, wyżywienie, wynająć boisko itp. Na szczęście szybko znaleźli się sponsorzy, którzy uwierzyli w nasz pomysł. Potem włączył się PZPN, który pomógł nam wyjechać na debiutancki turniej, już jako reprezentacja Polski. Następnie tę reprezentację oficjalnie uznało Ministerstwo Sportu i Turystyki.

– Grosz do grosza…

Dokładnie, zbieraliśmy małe sumki, które znacznie nam pomogły. Dzięki takiemu wsparciu mogliśmy więcej trenować i grać, a sukcesy sportowe napędzały zainteresowanie medialne, które pomaga w rozmowach ze sponsorami i tak koło się zamyka. Naprawdę bardzo wielu ludzi pomogło nam przez te kilka lat, za co ja i całe nasze środowisko jesteśmy im bardzo wdzięczni.

Chociażby przy okazji Mistrzostw Świata w 2014 w Meksyku, kiedy to na sam wyjazd na tą imprezę musieliśmy zebrać ponad 100 000 zł, w akcję zbiórki włączyło się wiele firm i naszych niezwykłych kibiców. Odwdzięczyliśmy się świetną grą, która doprowadziła nas aż do półfinału mundialu.

Przy tak dynamicznym rozwoju i ciągle dochodzących nowych projektach pieniędzy musi brakować. Cieszy jednak to, że wiele osób widzi sens w naszych działaniach i zwyczajnie pomaga nam dopiąć budżet.

Dużą pomoc okazali ówcześni pracownicy PZPN – departamentu grassroots, którzy bardzo pomogli nam w stworzeniu reprezentacji Polski. Również media i inne środowiska reagowały bardzo pozytywnie na nasze działania. Dzięki temu mogliśmy tak dynamicznie się rozwinąć. Nie obyło się także bez problemów.

– Pieniądze to jeden problem; a kolejny to…

Zawodnicy, to oni stanowią największe wyzwanie. Cały czas pracujemy nad tym, żeby ludzie po amputacjach i z wadami kończyn wiedzieli, że mogą grać w piłkę nożną i czerpać radość z tej gry. Dużo już udało nam się zrobić, ale jeszcze więcej pracy przed nami.

– Jak zatem znalazł Pan chętnych?

Na samym początku zacząłem od stworzenia strony internetowej o dyscyplinie z informacją o naborze. Zrobiłem też plakaty i ulotki, które rozwoziłem po zakładach protetycznych, szpitalach i przychodniach. Przy okazji rozmawiałem z protetykami i lekarzami zarażając ich ideą.

Szukałem też w internecie. Przeszukiwałem fora, grupy, portale. Czasami zostawiałem ogłoszenia, a czasami pisałem bezpośrednio do znalezionych osób. Dosyć szybko doszły też media, które bardzo nam pomogły. Nie było łatwo. Teraz podobną drogę przechodzą osoby, które zakładają ampfutbolowe kluby w różnych polskich miastach.

– Pamięta Pan pierwszy trening?

Uczucia z pierwszego treningu pamiętam bardzo dobrze. Było to dla mnie niesamowite doświadczenie. Szczerze mówiąc myślałem, że wspólnie z trenerem będziemy uczyć zawodników, jak biegać o kulach i jak kopnąć piłkę. Tymczasem chłopaki po prostu wzięli piłkę i zaczęli grać. Było to fantastyczne doświadczenie zobaczyć, jak dosyć nieoczywisty pomysł przerodził się w rzeczywistość.

– Pierwszy trening… a później pierwszy mecz.

Pierwszy mecz reprezentacji Polski, który rozegraliśmy w Manchesterze w marcu 2012 roku był dla mnie czymś niesamowitym, podobnie jak dla całej drużyny. Szczerze mówiąc, w nocy przed meczem nie byłem w stanie zasnąć, a to co działo się na ławce podczas debiutu, to było prawdziwe szaleństwo.

Dzisiaj sędzia na pewno wyrzuciłby takiego prezesa na trybuny, ale wtedy był wyrozumiały. Na szczęście zawodnicy lepiej znieśli stres. Dzięki świetnej grze wygrali pierwszy historyczny mecz.

– Amp futbol odnosi sukcesy w Polsce i na całym świecie.

Dzisiaj oprócz reprezentacji Polski, która rozegrała już 58 meczów, zdobyła 140 goli i jest aktualnie czwartą drużyną na świecie, mamy też Amp Futbol Ekstraklasę, czyli polską ligę piłkarzy po amputacjach, oraz Akademię Amp Futbol, czyli pierwszą w Polsce szkółkę piłkarską dla dzieci z niepełnosprawnościami ruchowymi.

Pomogliśmy ponadto we wprowadzeniu dyscypliny do kilku krajów (Belgii, Holandii i ostatnio Grecji) oraz stworzyliśmy, wspólnie z innymi krajami, Europejską Federację Ampfutbolu EAFF, która nawiązała bliską współpracę z UEFA.

– Muszę więc zapytać o plany na ten rok.

W czerwcu organizujemy w Warszawie szóstą edycję międzynarodowego turnieju Amp Futbol Cup z udziałem sześciu reprezentacji, a w lipcu również w Warszawie odbędzie się European Amputee Football Junior Camp, w którym wezmą udział ampfutbolowi juniorzy z 9 krajów.

W październiku czekają nas za to Mistrzostwa Europy w Turcji, na których na pewno powalczymy o medale.

Za 5 lat będziemy mistrzami świata

Przemysław Świercz – zawodnik amp futbol

– Kiedy Pan trafił do amp futbolu?

Trafiłem tam w 2011 roku, tuż na początku istnienia amp futbol. Upłyneło już tyle lat, a ja pamiętam jakby to było wczoraj…

– Jak Pan się dowiedział o istnieniu drużyny?

Dzięki stronie internetowej, zobaczyłem relacje z pierwszego, listopadowego zgrupowania. Bez zastanowienia wykonałem telefon do Mateusza Widłaka, z zapytaniem czy mógłbym pojawić się na następnym zgrupowaniu.

– Zgodził się?

Ucieszył się i zaprosił na kolejne zgrupowanie. I tak jestem do tej pory tyle lat. Szukano osób bo niewiele ludzi wiedziało o istnieniu amp futbol.

– Dlaczego postanowił Pan zadzwonić?

Od dziecka sport odgrywał w moim życiu ważną rolę. Sprawdzałem się w wielu dyscyplinach, jednak miłość do piłki nożnej była największa. Przez 20 lat również tańczyłem w zespołach ludowych, aktywność fizyczna to cześć mojego życia.

– Po amputacji dużo się zmieniło w Pana życiu…

Wszystko się zmieniło. Po wypadku, w którym straciłem nogę praktycznie od razu zacząłem szukać dyscypliny sportu, która będzie odpowiednia dla osób niepełnosprawnych. Zacząłem od pływania, później koszykówka na wózkach, jednak gdy trafiłem na piłkę nożną zrozumiałem, że to właśnie jest dla mnie.

– Liczy się bardziej rywalizacja sportowa czy atmosfera w drużynie?

Jest to zdecydowanie sport i rywalizacja ale także ogromna pasja i miłość. Rywalizacja przede wszystkim z samym sobą; chcę z dnia na dzień być coraz lepszy, wciąż stawiać sobie nowe cele. Przekraczać swoje granice.

– Piłka nożna to gra zespołowa, walka z przeciwnikiem.

Tak, jednak ja nie wygrywam z przeciwnikiem, tylko z samym sobą.

– Jak wyglądał Pana pierwszy trening? Co Pan wtedy czuł?

Wciąż pamiętam to uczucie. To były wszystkie najlepsze uczucia jakie mogą wystąpić w człowieku. Była i radość i ekscytacja, zadowolenie z siebie, spełnienie i oczywiście nabrałem dużej pewności siebie. Tego uczucia nie da się opisać słowami.. Myślę, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu.

– Jakie są Pańskie marzenia? Gdzie Pan się widzi za 5 lat?

Za 5 lat widzę siebie i drużynę jako mistrzów Europy i mistrzów świata. Taki jest mój cel i głośno o nim mówię. Marzenia trzeba spełniać, a to jest jeden z największych celów.

Nic lepszego nie mogło mnie spotkać w życiu

Marek Dragosz – trener Polskiej reprezentacji amp futbol

– Zacznę standardowo: jak to się wszystko zaczęło?

Dostałem wiadomość od Mateusza Widłaka – prezesa amp futbol. Pytał czy byłbym zainteresowany pomóc mu w stworzeniu polskiej drużyny. Porozmawialiśmy kilka minut, chwilę potem siedziałem w pociągu do Warszawy. Tam właśnie odbył się pierwszy trening. Można powiedzieć, że jestem w tym od pierwszego gwizdka.

– I tak Pan tu ciągle jest…

Wcześniej to wszystko nie wyglądało tak jak teraz. Jak oglądam zdjęcia z tego okresu nie mogę przestać się śmiać – poruszaliśmy się wszyscy jak na filmie w starym kinie. Zrobiliśmy ogromny postęp.

– Czy wiedział Pan coś wcześniej na temat amp futbpol czy to był skok na głęboką wodę?

Nie wiedziałem nic. Nikt wcześniej w Polsce nie pracował z piłkarzami po amputacjach. Jedyne moje „doświadczenie” związane z tą odmianą sportu to czas gdy na plaży w Sierra Leone obserwowałem zmagania miejscowych zawodników – amputantów uganiających się za piłką po piasku przy pomocy takich drewnianych, pachowych kul.

– Czy te treningi różnią się od „standardowej” wersji piłki nożnej?

Absolutnie nie. Ich struktura, planowanie, przebieg, monitoring są takie same jak w piłce, którą oglądamy w telewizji. Niewielkie różnice w metodyce wymuszają niektóre przepisy gry oraz fizjologia wysiłku. To futbol jak każdy inny.

– Ile osób w Polsce jest zaangażowanych w amp futbol?

Czwarte miejsce na Mistrzostwach Świata w Meksyku – przyczyniło się do utworzenia w Polsce rozgrywek ligowych. Powstały kluby w Górze, Krakowie, Warszawie, Szczecinie i Bielsku-Białej. W bieżącej edycji ampfutbolowej Ekstraklasy bierze też udział zespół z niemieckiego Hoffenheim. Działa dziecięca akademia w stolicy, w którą bardzo mocno angażują się rodzice. Powstają kolejne ośrodki w wielu miastach w całym kraju.

– Amp futbol niewątpliwie wzbudza ciekawość.

Otrzymuję wiele informacji i pytań od studentów, którzy piszą swoje prace o ampfutbolu. Gdyby chcieć ich wszystkich zgromadzić w jednym miejscu – z pewnością potrzebowalibyśmy sali na ponad 300 miejsc.

– A jak się zmieniło Pana życie w związku z pracą w Amp Futbol?

Już dawno powiedziałem, że dzięki amp futbolowi spotkałem i dojrzałem najlepsze co mogło mnie życiu spotkać. Zawsze daję z siebie sto procent. I tutaj w zamian bardzo dużo odbieram. Wiele się nauczyłem, wiele ciągle się uczę. Spotkałem ludzi, którzy dają mi siłę, którzy dali wiarę. Niczego więcej oprócz ludzi nigdy nie potrzebowałem.

– Wybiegając w przyszłość – jakie ma Pan plany za 5 lat?

Za pięć lat może będę już dziadkiem (śmiech). Jeśli chodzi o drużynę, to jeśli prezes nie zrezygnuje z moich usług, bardzo chciałbym abyśmy w tym czasie przygotowywali się do igrzysk paraolimpijskich.

– Czy w przyszłości Polska może zostać Mistrzem Świata?

Nie tylko może ale wierzę, że zostanie. Poza obecnym pokoleniem ampfutbolistów mamy dorastającą młodzież, która – jeśli tylko będzie chciała – może rządzić i dzielić w tym sporcie przez wiele lat.

– Słyszałam o napiętym grafiku na ten rok; Pana jako trenera czeka dużo pracy.

Krok po kroku zbliżamy się do październikowych Mistrzostw Europy w Turcji. Przed nimi dwa dłuższe zgrupowania – jedno, sierpniowe w gościnnej od lat Szczawnicy, lokalizacja drugiego – we wrześniu – jest w trakcie ustalania. Wiele wskazuje na to, że będzie to Uniejów. W czerwcu i sierpniu odbędą się jeszcze dwa turnieje ligowe – w Krakowie i Warszawie. Z początkiem lipca ogólnoeuropejski camp dla ampfutbolowej młodzieży. A najbliżej nas – w ostatni przed wakacjami weekend gramy doroczny, prestiżowy Amp Futbol Cup w stolicy, który według mnie jest najlepiej zorganizowanym towarzyskim turniejem na świecie.

Dziękuję bardzo za rozmowę.