Fot. Znad Wilii
Fot. Znad Wilii

Białoruś przedstawi wyniki testów elektrowni atomowej w Ostrowcu


Białoruś przedstawi Komisji Europejskiej wyniki testów warunków skrajnych elektrowni atomowej w Ostrowcu. Minister energii Władimir Potupczik poinformował, że białoruska elektrownia atomowa jest otwarta dla międzynarodowych inspektorów.

Jak przypomniał portal Tut.by, że kilka dni temu kanclerz Niemiec, Angela Merkel, zaapelowała o dopuszczenie międzynarodowej inspekcji na teren białoruskiej elektrowni atomowej.

Apel Merkel i współpraca Białorusi

– Możemy tylko apelować o to, żeby pojawili się [na terenie elektrowni] międzynarodowi inspektorzy, którzy mogliby skontrolować budowę oraz otrzymać odpowiednie plany i dokumenty, ponieważ energetyka jądrowa to kompleksowe zjawisko, a kwestie bezpieczeństwa są tu szczególnie ważne – powiedział kanclerz Niemiec Angela Merkel w Berlinie podczas wspólnej konferencji prasowej z litewskim premierem Sauliusem Skvernelisem. – Będziemy rozmawiać o tym, jak ważne jest to dla nas wszystkich – dodała kanclerz.

– Jeśli chodzi o oświadczenie Angeli Merkel w kwestii sprowadzenia ekspertów, to nie zamykamy się [na tę prośbę], obecnie współpracujemy z Unią Europejską w ramach przygotowań naszego krajowego raportu na temat wyników testów w warunkach skrajnych, które zostały już przeprowadzone. – powiedział Władimir Potupczik, cytowany przez portal News.21.by.

Minister podkreślił, że o otwartym podejściu Białorusi do tej kwestii świadczy także styczniowa wizyta misji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

– Wyniki misji zostały przedstawione publicznie, i one nas zadowalają, podobnie jak również prace, które przeprowadzamy dziś we współpracy ze społecznością międzynarodową – dodał Potupczik.

Testy warunków skrajnych

Jak podkreślił minister, w grudniu otrzymano wyniki testów warunków skrajnych są obecnie opracowywane przez specjalistów, a w najbliższym czasie zostaną przedstawione Gosatomnadzorowi.

– Raport krajowy zostanie przygotowany na podstawie tych materiałów, które zostaną przedłożone Komisji Europejskiej – powiedział Władimir Potupczik.

Testy warunków skrajnych polegają na sprawdzenie skrajnych skutków i przygotowania elektrowni atomowej na wypadek awarii jądrowej. Podczas testu przeprowadzane są prace nad oceną bezpieczeństwa elektrowni jądrowych w przypadku ekstremalnych czynników zewnętrznych, przewidywanego wpływu takich czynników naturalnych jak kombinacji powodzi, ekstremalnych warunków atmosferycznych i czynników zewnętrznych oraz badane są ewentualne konsekwencje dla zabezpieczeń elektrowni w razie utraty zasilania przez urządzenia obsługujące elektrownie.

Incydenty, apele i oskarżenia

Budowana w Ostrowcu białoruska elektrownia atomowa zwróciła uwagę obserwatorów na Białorusi oraz społeczności międzynarodowej – a szczególnie władz Litwy, które zarzuciły Białorusi brak przejrzystości inwestycji i brak oszacowania jej bezpieczeństwa oraz wpływu na środowisko na Litwie. Litwa złożyła skargę do Komitetu Wdrażania Konwencji Espoo (konwencja o ocenach oddziaływania na środowisko w kontekście transgranicznym), który orzekł, że Białoruś załamała postanowienia konwencji, czemu strona białoruska zaprzecza.

Warto przypomnieć, że pod koniec maja 2016 roku Białoruś oskarżyła Litwę o rozpętanie histerii wokół budowy elektrowni atomowej w Ostrowcu oraz o podkopywanie pozycji Białorusi w UE. Szef MSZ Białorusi w ostrych słowach skrytykował działanie Litwy w tym względzie.

Ale powody do niepokoju nie były wymyślone – podczas budowy białoruskiej elektrowni zdarzyły się co najmniej dwa poważne incydenty. 5 maja 2016 r. do MSZ Litwy został wezwany ambasador Białorusi, któremu wręczono notatkę dotyczącą incydentu z kwietnia 2016 r., kiedy to zawaliła się część konstrukcji nośnej przyszłego budynku kontroli bezpieczeństwa jądrowego.

Wówczas tez pojawiły się informacje prasowe o tym, że białoruska elektrownia jądrowa budowana jest w pośpiechu, a robotnicy otrzymują groszowe pensje. Z kolei 10 lipca 2016 roku, podczas próby mocowania korpusu reaktora, 330-tonowy agregat zerwał się z lin i upadł z wysokości kilku metrów. W rezultacie wypadku Białoruskie władze zdecydowały o umieszczeniu w elektrowni atomowej w Ostrowcu nowego korpusu reaktora.