Iran Saudi

Czy Iran prowadzi testy nuklearne w Korei Północnej?


Prawdopodobnie Izrael, Arabia Saudyjska i Iran dysponują bronią jądrową. Wszystkie te trzy kraje stanowczo temu zaprzeczają. Znane są bliskie relacje Iranu z Koreą Północną, dotyczące m.in. współpracy naukowo-technicznej. Wspomniana Korea Północna zdumiewająco szybko i sprawnie testuje i rozbudowuje swój arsenał jądrowy oraz rakiet balistycznych, a Iran ma ścisłe więzi sojusznicze z Rosją i Chinami. Czy zatem pokój w regionie jest niemożliwy?

Derlatka

Nowa wojna w regionie

Historyczny moment, oznaczający otwarcie korytarza łączącego Iran poprzez Irak, Syrię z Libanem – tzw. Szyickiego Półksiężyca i nowy układ sił na całym Bliskim Wschodzie, jest rezultatem połączenia sił szyickich w składzie wojsk irackich, rządowych wojsk syryjskich wspieranych przez szyicki, libański Hezbollah w rejonie miasta al-Bukamal na odbitym z rąk ISIS terytorium Syrii. Celem jest dalsza wspólna ofensywa przeciwko resztkom wojsk państwa islamskiego w Syrii i umocnienie władzy reżimu Assada.

Następuje dość szybka i czasem zaskakująca polaryzacja państw rejonu, która może oznaczać tworzenie przeciwstawnych koalicji do prowadzenia nowej wojny. Nowy układ oznacza radykalne wzmocnienie pozycji Iranu pod względem politycznym, militarnym i gospodarczym. Oznacza też wzmocnienie pozycji Rosji na całym Bliskim Wschodzie, która militarnie wspierała reżim syryjski Assada i Iran w wojnie przeciwko sunnickiemu państwu ISIS, tzw. Kalifatowi.

Znamiennym jest, że Rosja jak dotąd, nie pogorszyła znacząco swoich relacji z sunnicką Arabią Saudyjską, będącą głównym adwersarzem Iranu, co świadczy o klasie dyplomacji rosyjskiej. Zwycięski blok państw szyickich jest dla Rosji nowym cennym obszarem wpływów na Bliskim Wschodzie, zdobytym zwłaszcza kosztem wpływów USA. W obozie przegranych jest zwłaszcza Arabia Saudyjska, aspirująca do przywództwa państw sunnickich i Izrael, który uważa Iran za swego największego wroga.

Azymut Turcji na Rosję i Iran

Paradoksalnym i przysłowiowym „języczkiem uwagi” może być sunnicka Turcja, która wydaje się, że negocjuje właśnie z Iranem i Rosją cenę swojej neutralności w narastającym konflikcie Iranu z Arabią Saudyjską i Izraelem. Turcja właśnie ujawniła wolę zakupu systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400 w Rosji (co można porównać do średniowiecznego zwyczaju wysłania młodego następcy tronu na dwór przeciwnika jako dowód dobrych zamiarów, bo kody źródłowe S-400 i tak będą w Moskwie) i jednocześnie zacieśniła relacje gospodarcze  z Iranem, z którym wspólnie zapowiedziała nawet możliwość odejścia od dolara we wzajemnej wymianie gospodarczej. Trzeba dodać, że Turcja jest nadal w NATO i deklaruje ścisły sojusz z USA!

Turcja może uzyskać w zamian za neutralność w narastającym konflikcie Iranu z Arabią Saudyjską wsparcie Iranu, Iraku i Syrii w rozwiązaniu problemu kurdyjskiego, czyli spacyfikowaniu Kurdów (będących mniejszością i problemem we wszystkich tych krajach) oraz pozbawieniu ich marzeń o własnym zjednoczonym państwie. Szyickie oddziały wojsk irackich, przy wsparciu Iranu gromią właśnie autonomiczne państwo kurdyjskie na północy Iraku, chwilę po ogłoszeniu przezeń pełnej niepodległości.

Znamienne, że Kurdowie, też sunnici, uzyskali niedawno istotne wsparcie ze strony Arabii Saudyjskiej zadowolonej z tego, że wypowiedzieli oni świętą wojnę szyickiemu Irakowi w związku z wojną jaką prowadzą z nimi wojska irackie.

Arabska Wiosna” w wydaniu saudyjskim

Tym doniosłym wydarzeniom w regionie Bliskiego Wschodu towarzyszą przemiany wewnętrzne w Arabii Saudyjskiej oraz gwałtowna zmiana kursu w polityce zagranicznej. Pod zarzutami korupcji aresztowano dziesiątki wpływowych osób, w tym książąt członków rodziny królewskiej. Dwaj inni młodzi ambitni książęta niespodziewanie zginęli, jeden w wypadku helikoptera, drugi w trakcie zbrojnego oporu przy zatrzymaniu. Do zatrzymań doszło kilka godzin po powołaniu królewskim dekretem Komisji Antykorupcyjnej. Na jej czele stanął następca tronu książę Mohammed bin Salman, będący jednocześnie wicepremierem i ministrem obrony.

Czystki wewnętrzne można uznać za usunięcie stronnictwa byłego następcy tronu (obecny Mohammed bin Salman został niespodziewanie wyznaczony dekretem króla 25 czerwca br.), gdyby nie zapowiedź następcy tronu – głębokich reform systemu politycznego, gospodarki, życia społecznego, a nawet religijnego, za pełną aprobatą króla. To swoista „Arabska Wiosna” w wydaniu Saudyjskim. Zapowiedział on sensacyjne odejście od wahabityzmu, specyficznego ortodoksyjnego rozumienia islamu, zwalczanie ekstremizmu oraz terroryzmu. Arabia Saudyjska ma się stać „krajem przyjaznego i otwartego islamu”. Oznacza to zasadniczą zmianę roli Arabii Saudyjskiej w świecie muzułmańskim i nawiązanie dialogu z umiarkowanymi państwami sunnickimi.

Arabia Saudyjska zaostrza działania wojenne typu proxy przeciwko Iranowi

Konsolidując swą władzę wewnątrz państwa, poprzez kampanię masowych aresztowań w imię „zwalczania korupcji”,  odchodząc od wahabityzmu i okazując „przyjazne i łagodne” oblicze sunnitom w świecie, jednocześnie Muhammed bin Salaman zaostrza działania wojenne proxy przeciwko Iranowi. Zarządził całkowitą powietrzną, morską i lądową blokadę Jemenu, w którym od dwóch lat Arabia Saudyjska interweniuje w wojnie domowej i bez większego powodzenia usiłuje zwalczyć popierane przez Iran szyickie plemię Huti oraz przywrócić rządy plemion sunnickich. Zaś na froncie północnym wydał „ultimatum” Libanowi, który rzekomo „wypowiedział wojnę” Arabii Saudyjskiej, by ten zdelegalizował szyickie ugrupowanie Hezbollah w Libanie, odpowiedzialne razem z Iranem za ataki rakietowe na Arabię Saudyjską z terytorium Jemenu. Jeśli tego nie zrobi oznacza to zbrojną odpowiedź Arabii Saudyjskiej.  Cóż za dynamika!

Nuklearny kocioł około-irański

Takie cele polityczne są zbieżne z celami Izraela, który od lat zabiega o zmianę polityki USA i Unii Europejskiej wobec Iranu, włącznie z przeprowadzeniem skoordynowanego ataku militarnego na instalacje nuklearne i wojskowe w tym kraju oraz rozprawę z Hezbollahem.

Sprawa jest bardziej groźna, niż się wydaje. Prawdopodobnie Izrael, Arabia Saudyjska i Iran dysponują bronią jądrową. Wszystkie te trzy kraje stanowczo temu zaprzeczają. Natomiast od kilkudziesięciu lat mamy do czynienia
z przeciekami o zgromadzeniu przez Izrael „arsenału ponad 200 samodzielnie wyprodukowanych głowic jądrowych”. Izraelskie bomby atomowe były jakoby testowane w czasach apartheidu w Afryce Południowej.

Podobne przecieki od lat dotyczą Iranu, który przez dziesięciolecia pracował nad własną bronią jądrową, czego jakoby poniechał. Dało to podstawę do zawarcia w 2015 pod auspicjami ONZ porozumienia o kontroli irańskich instalacji nuklearnych i warunkowego zniesienia sankcji. Tym niemniej znane są bliskie relacje Iranu z Koreą Północną, dotyczące m.in. współpracy naukowo-technicznej. A Korea Północna zdumiewająco szybko i sprawnie testuje i rozbudowuje swój arsenał jądrowy oraz rakiet balistycznych.

Przecieki o pozyskaniu broni jądrowej przed około dekadą dotyczyły też Arabii Saudyjskiej. Tu źródłem jej pozyskania miał być Pakistan. Arabia Saudyjska jest obok Izraela kluczowym sojusznikiem USA na Bliskim Wschodzie, a Prezydent Trump wydał stanowczą deklarację o wsparciu dla niedawnych działań Muhammeda bin Salamana. Jednocześnie w przeciwieństwie do Prezydenta Obamy uznaje argumenty Izraela za słuszne i chce unieważnienia traktatu z Iranem. Nie oznacza to jednak zgody na akcję militarną.

Iran zaś, ma ścisłe więzi z Rosją i Chinami, jednak nie sojusznicze. Żadne z tych mocarstw nie udziela mu gwarancji militarnych, przynajmniej jawnych. Takich gwarancji militarnych Rosja udzieliła tylko Syrii.

Oznacza to z jednej strony, że ewentualny atak na Iran nie implikuje od razu konfliktu militarnego wielkich mocarstw, ale z drugiej strony przywódcy Iranu mają rozwiązane ręce co do reakcji na ewentualny atak. Broniąc się mogą użyć broni masowej zagłady bez oglądania się na kogokolwiek. Wtedy sytuacja wymknie się spod kontroli.