policjaAT

Czy policjant w Wiszni Małej zginął zgodnie z regulaminami?


Jarosław Szymczyk, komendant główny Policji na razie „wstępnie” przyznał  w TVP Info, że akcja w Wiszni Małej w której zginął antyterrorysta została „dobrze przygotowana i przeprowadzona”. Powiem brutalnie: Panie komendancie, trochę pokory i poczucia godności. Pański podwładny od 48 godzin leży w kostnicy, a Pan już szuka dla siebie d…chronu. Zdąży go Pan założyć. Pomogą w tym Panu ulubieńcy  o. Rydzyka –  szef resortu i jego zastępca odpowiedzialny za policję. Jedziecie na jednym wózku; jest Pan bezpieczny dopóki ktoś nie zacznie „spychania z sań”.

Opinia komendanta Policji o tragicznej w skutkach strzelaninie w „obronie” bankomatu żywcem przypomina samorodną logikę, którą od dwóch lat uprawiają publicznie ministrowie  Błaszczak i Zieliński.

Jak może być wszystko w porządku, skoro zginął policjant, doświadczony antyterrorysta. Skąd wniosek, że akcja była dobrze przygotowana jeśli interweniujące grupy nie tylko nie zaskoczyły bandyty, ale same zostały przez niego uprzedzone niespodziewanym, celnym ogniem z broni maszynowej. Co uzasadnia opinię, że w Wiszni Malej sprawdziła się taktyka działania, skoro policjant nie żyje. Z 6-osobowego zespołu jeden zginął, a trzej są ranni. Coś tu chyba nie zagrało w działaniu?  Wrocławska policja nie ma dobrej passy: Igor Stachowiak , a teraz Wisznia Mała. Może aby kierować policją w dużym mieście i województwie trzeba więcej doświadczenia i wiedzy niż na posterunkach w powiatach.

Wnioski „na szybko” nikomu nie są potrzebne. Najmniej policjantom i ich dowódcom Jeszcze bardziej zbędne są opinie płynące z najwyższego szczebla, z „daleka i wysoka”, wygłaszane  zza biurka, na chybcika, aby zamknąć usta ewentualnym krytykom.

Pan komendant naszej Policji ma bardzo słabych PR-owców, a jeszcze gorszych doradców albo zwierzchników. Nie można oceniać rzeczywistych wydarzeń – w tym wypadku szczególnie tragicznych – tylko i wyłącznie przez pryzmat papierowych regulaminów, zasad i tabel. One, zwłaszcza dowódcom nie powinny przesłaniać realnego świata. Tak jak powinien być on widoczny z foteli, które zajmują wysokie szarże.

Nie przystoi też dowódcy w dniu śmierci podwładnego wdawać się w polemiki z – jak ich nazywa – pseudo-fachowcami, którzy „nie mają zielonego pojęcia jak wyglądało przygotowanie do tych działań, jaki był obieg informacji w tej sprawie i jakie były decyzje kierujących tymi działaniami”.

No, właśnie jak wykonano te czynności? Nawet komendant Policji po kilkunastu godzinach od zdarzenia nie ma o tym kompletnej sprawdzonej wiedzy. Śmiem twierdzić, że przygotowanie akcji, obieg informacji nie był prawidłowy. Dowód na to jest tragicznie prosty: śmierć i ranni.  Chyba, że uzasadnione jest przykre wrażenie, że w Wiszni Małej policjant zginął zgodnie z regulaminem i zasadami taktyki.