pszczoly

Ekologiczny „kit” pszczeli


Alarmy organizacji Greenpeace i idących w jej ślady rodzimych ekologów nijak mają się do rzeczywistości. Przynajmniej w odniesieniu do polskich pszczół. Pożyteczne owady mają się u nas całkiem dobrze. Naukowe badania ich populacji nie potwierdzają  rozpowszechnianych w mediach hiobowych  wieści o radykalnym zmieszaniu się pszczelich populacji, masowym ich wymieraniu i katastrofie zagrażającej polskiemu pszczelarstwu.

Krajowego miodu nie brakuje, co widać zwłaszcza na targowiskach gdzie właściciele uli i pasiek oferują go w dużych ilościach i odmianach. Konkuruje z nim – ceną – niskiej jakości miód importowany, głównie z Chin, pojawiający się na pólkach supermarketów i dużych sklepów.

– Pszczół przybywa  od początku lat 90-tych – poinformował dr Grzegorz Pruszyński z Instytut Ochrony Roślin w Poznaniu w rozmowie z agencją Newseria Biznes – szacuje się, że są one skupione w 1.5 milionie rodzin liczących ponad 60 miliardów owadów, które na zbieranie nektaru kwiatowego, spadzi i pyłków roślin,  a przy tym zapylaniu roślin poświęcają  połowę swojego, krótkiego 42-dniowego życia.

Kampanie Greenpeace i krajowych ekologów utrwaliły wśród Polaków pogląd o nadciąganiu apokaliptycznej katastrofy wyniszczenia pszczół : 77 proc. osób ankietowanych w ogólnopolskim badaniu Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin uważa, że w kraju brakuje pszczół, a 71 proc. jest przekonanych, że masowo wymierają. Niewiele natomiast przyczyniły się do spopularyzowania rzetelnej wiedzy o pszczołach, pożytkach jakie z nich mamy i roli którą – jako jeden z 450 gatunków owadów w Polsce –  pełnią w procesie zapylania roślin.

Ekolodzy utrwalili w świadomości społecznej mit, że śmiertelnym zagrożeniem dla egzystencji pszczół, przede wszystkim, są środki ochrony roślin. Tymczasem naukowcy dowodzą, że tak nie jest. Pszczoły są wyniszczane, głównie, przez ataki pasożytów, bakterii i wirusów, złe praktyki hodowlane np. niedostatek  pożywienia w zimie.

– Upadki spowodowane nieprawidłową ochroną roślin nie przekraczają pół procenta ogólnej liczby takich zdarzeń w skali roku– podkreślił dr Grzegorz Pruszyński – Główny Inspektorat Ochrony Roślin i Nasiennictwa.  Podał, że w latach 2015/2016 w ponad 60 tys. pasiek w Polsce potwierdzono łącznie 27 przypadków zatruć pszczół nieprawidłowo stosowanymi środkami ochrony roślin.

Mimo, że w kampaniach ekologów w „obronie pszczół” ignoruje się podstawowe fakty świadczące o rzeczywistej sytuacji krajowego pszczelarstwa  przyniosły one także pozytywne skutki. Opieka nad pszczołami stała się modna. I to w dużych miastach. Ostatnio pasiekę zainstalowano na dachu Teatru Wielkiego w Warszawie. Nie pierwszą w stolicy –  są już m.in. na Pałacu Kultury i Nauki i kilku stołecznych hotelach. I bardzo dobrze. Miód z nich jest, ponoć, świetny, pozbawiony, co najważniejsze, metali ciężkich, których można by się spodziewać w mieście o dużym poziomie zanieczyszczeń spowodowanych m.in. natężeniu ruchu samochodowego.

Inną drogę wspierania pszczół wybrał dr Rafał Dalewski z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. Za pieniądze z grantu na budowę autonomicznego układu do zapylania roślin skonstruował „sztuczną pszczołę”wykorzystując do jej budowy mały, komercyjny dron wyposażony w delikatne szczoteczki do zbierania i przenoszenia pyłków roślin.

Pszczoły mają się dobrze. Robią to, co do nich należy i mało je obchodzą „rozgrywki” ekologów z producentami środków ochrony roślin. Lubiący miód nie bardzo domyślają  się o co w nich chodzi. A skoro tak, wszystko, wydaje się, być jasne.