Euforia i melancholia


Wszelkie programy informacyjne stały się tak nudne, że emocjonować się nimi mógłby najwyżej masochista. Kto jest temu winien? Nie dziennikarze bynajmniej. Nuda wieje z telewizorów, ponieważ nie jest żadną przyjemnością oglądanie dyskusji, w której z góry wiadomo, co kto powie.

W dodatku jest to dokładnie to samo, co mówił, wczoraj, przedwczoraj i miesiąc temu. Ustaliły się dwa niezmienne oglądy rzeczywistości. Według rządu wszystko jest dobrze, pięknie, wspaniale, gospodarka się rozwija i ogólnie Polacy są szczęśliwi. Wedle opozycji jest fatalnie, okropnie, przerażająco, wszystko upada, a Polacy wstydzą się Polski do tego stopnia, że chcieliby uciec gdziekolwiek, byle dalej. Społeczeństwo mamy niegłupie, więc wszyscy wiedzą, że ani jeden, ani drugi obraz nie jest prawdziwy. Prawda jest gdzieś pośrodku; w pewnych sprawach jest trochę lepiej w innych trochę gorzej – jak to w życiu. Ale politycy uparli się i każda strona święcie wierzy, że przekonają nas do swojej wizji i to właśnie na nich oddamy głos w wyborach.

Kto na tej sytuacji skorzysta? Otóż ja uważam, że zdecydowanie strona rządowa. Nie dlatego, że jest bardziej prawdomówna od opozycji, lecz po prostu dlatego, że ludzie wolą dobre wiadomości od złych. W historii się zdarzało, że posłaniec przynoszący złe wiadomości był skracany o głowę i nikt się nie zastanawiał czy on, aby przypadkiem nie mówi prawdy.

Towarzysz Edward Gierek łgał na potęgę o swoich sukcesach, wszyscy wiedzieli, że łże, ale i tak jest najmilej wspominany ze wszystkich komunistycznych sekretarzy. Podobnie w rodzinie. Czy ktoś lubi zrzędliwego dziadka, któremu nigdy nic się nie podoba? A gdzie tam. Wszyscy życzą dziadkowi nagłej śmierci, żeby nie psuł atmosfery. Bo ludzie już tacy są, że od ponurych typów o osobowości Kasandry wolą radosnych optymistów, choćby nawet ich optymizm był przejawem skrajnej naiwności. Taka jest natura ludzka.

Dlatego PiS, który przynosi dobre wieści ma już na starcie przewagę. Opozycja popełnia błąd psychologiczny, ponieważ nie chce zrozumieć, że człowiek mówiący niemiłe rzeczy sam się wydaje niesympatyczny. Sądzę, że w końcu PO zauważy, że włożyła nieodpowiednie buty i daleko w nich nie zajdzie. Chociaż kto wie. Polscy politycy bywają tak konsekwentni, że aż staja się ślepi i głusi. A po wyborach jest już niestety za późno.