Youtube
Youtube

Jak poseł Polaczek okręty kupuje


PiS ma nowego super specjalistę w sprawach modernizacji Marynarki Wojennej RP. W tej roli objawił się publicznie Jerzy Polaczek, renesansowa głowa PiS, dawny spec tej partii od autostrad, obecny poseł PiS, który opanował zagadnienie bezpieczeństwa wewnętrznego  (jest wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych). Nie dość na tym. Głodny nowych wyzwań zajął się morskimi zbrojeniami Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.

Nie wiadomo czy dostał zgodę prezesa na wkroczenie na teren zastrzeżony dla ministra Macierewicza, czy działa z własnej inicjatywy czując, że szef MON jest już zgraną kartą.

Tak czy inaczej jak przystało na wiceprzewodniczącego  Komisji Spraw Wewnętrznych poseł Polaczek nie bawił się w ceregiele i postawił sprawę jasno: Przetarg na okręty podwodne (program Orka, wartość 10 mld zł ) – oświadczył stanowczo – ruszy za kilka tygodni. Wskazał też od kogo niezdecydowany Antoni Macierewicz powinien nabyć mityczne już okręty, które szef MON – na miarę swojej mini-wiedzy wojskowej – pieszczotliwie nazywa „łodziami”.

Jerzy Polaczek objawił się jako zwolennik oferty francuskiej (jest jeszcze niemiecka i szwedzka). Zalety propozycji znad Sekwany postrzega a jakże …. w szerokim kontekście politycznym.

Zdaniem nowego stratega morskiego PiS „polski rząd powinien bardzo poważnie przyjrzeć się ofercie Francji, która spełnia wymogi postawione przez MON. Ponadto,współpraca z Francją byłaby okazją do resetu w stosunkach dyplomatycznych po zerwaniu kontraktu na zakup śmigłowców Caracal”.

– Oferta zakupu przez Polskę okrętów podwodnych typu Scorpène jest już na wstępie uzupełniona o rakiety manewrujące – rozwinął swoją myśl nowy„Macierewicz”– te jednostki są dobrą propozycją wyposażenia polskiej  armii. Są znane nie tylko w Europie, bo Francuzi eksportowali te okręty również do innych państw. Przypuszczam, że MON również to wszystko uwzględni i – wskazuje J. Polaczek ocierając się o lobbing – będzie kontynuować rozmowy. Po historii z caracalami, którą ja oceniam jako trafną decyzję rządu, jest to także pewna możliwość politycznego resetu”.

Z żalem bo z żalem poseł Polaczek dyskredytuje ofertę niemiecką jako niekompletną. Okręty 212CD, kupowane przez Niemców i Norwegów nie są bowiem wyposażone, w rakiety manewrujące.

Szwedów z ich najnowszym A26 Polaczek prawie nie zauważa. W tekście jego rozmowy z agencją Newseria nasi północni sąsiedzi zostali „spuszczeniu z wodą” stwierdzeniem: „jednak zdaniem ekspertów w ostatecznym rozrachunku rząd dokona wyboru pomiędzy pierwszymi dwoma ofertami” (francuska i niemiecką – przyp red.).

Klamka więc zapadła. Po analizie posła Polaczka ministrowie Macierewicz i Kownacki mogą odetchnąć z ulgą, a premier Beata Szydło nie musi daleko szukać argumentów dla uzasadnienie oczywistej decyzji rządu.

Szwedzi są jednak wredni, swoje kombinują i zrobili wbrew nowemu strategowi morskiemu PiS, któremu nie chcę się czytać nawet skrótowych doniesień agencji krajowych zajmujących się sprawami militarnymi. Na wszelki wypadek – a nuż ministrowie Macierewicz i Kownacki też się lenią – przytaczam w całości informację serwisu Altair z 21 maja 2017 r.

„W czasie IMDEX Asia 2017 w Singapurze szwedzki Saab Kockums zaprezentował model nieatomowego okrętu podwodnego A26 z wyrzutniami pocisków manewrujących. W dodatkowej sekcji kadłuba o długości ok. 10 m, umieszczonej za kioskiem, znalazły się trzy pionowe wyrzutnie po 6 pocisków. Taka zmiana zwiększy wyporność okrętu o 400-500 ton,

Oficjalnie przedstawiciele Saab Kockums, części koncernu Saab AB, informują, że dodatkowy moduł jest uniwersalny. Może mieścić nie tylko wyrzutnie pocisków, ale także m.in. wyposażenie dla płetwonurków z jednostek specjalnych. Nieoficjalnie jednak nie ukrywają, że podstawowym przeznaczeniem sekcji jest umieszczenie w dodatkowej sekcji wyrzutni pocisków manewrujących Raytheon Tomahawk (Tomahawk Land Attack Missile, TLAM).

Zmodyfikowane okręty A26 nie są przeznaczone dla szwedzkiej marynarki wojennej (producent informuje jednak, że sekcję z wyrzutniami można zamontować w czasie remontu generalnego). Nieoficjalnie wiadomo, że głównym zainteresowanym ujawnionym rozwiązaniem może być Polska. W ramach programu Orka MON zamierza bowiem zakupić 3 okręty podwodne z napędem niezależnym od powietrza atmosferycznego. Jednym z możliwych wymagań jest uzbrojenie ich w pociski samosterujące dalekiego zasięgu, by mogły one stać się komponentem potencjału odstraszania.

Do tej pory wystrzeliwane spod wody pociski Tomahawk są przenoszone przez atomowe okręty podwodne US Navy i Royal Navy. O ile jednak jednostki amerykańskie mogą ich użyć niezależnie, o tyle brytyjskie muszą uzyskać zgodę odpowiednich struktur w USA. Wynika to z amerykańskiej polityki udostępniania uzbrojenia i technologii o charakterze strategicznym. W przypadku Polski byłoby zapewne podobnie.

Dwa okręty podwodne A26 są obecnie budowane dla szwedzkiej marynarki wojennej na podstawie kontraktu zawartego przez Försvarets Мaterielverk (FMV) z Saab AB. Jego wartość wynosi 7,6 mld koron szwedzkich (ok. 860 mln USD). Okręty mają zostać dostarczone flocie w 2022 i 2024. W podstawowym wariancie A26 ma wyporność równą 1900 ton, a jego załoga liczy 17-31 marynarzy”.

Nowy strateg morski PiS ledwie wypłynął już utonął. Jak to jest, że do czego ktoś z PiS się weźmie w ramach obronności i zbrojeniówki, to zepsuje, zanim się cokolwiek wydarzy?