pis sejm

Jest źle, będzie gorzej


Po 28 latach od transformacji ustrojowej w Polsce trzeba jasno powiedzieć, że powstały układ ukształtował system partii opartych o silnego lidera, który ręcznie zarządza podległymi mu strukturami. Dzieli, rządzi i rozdaje stanowiska. Wynosi lub wtrąca w polityczny niebyt. Co się dzieje, kiedy lidera brakuje lub w dającej się określić przyszłości może go zabraknąć? Wtedy wybuchają walki o miejsce w nowej rzeczywistości, która zdaje się następować. Czy Prawo i Sprawiedliwość jest areną takich walk? 

Nie ulega wątpliwości, że w partii Jarosława Kaczyńskiego wszyscy, wszystko zawdzięczają prezesowi. Tych, którzy próbowali wybić się na niepodległość i „wszystko” zawdzięczać sobie, albo – vide Ludwik Dorn – nie ma, albo zostali skutecznie odsunięci na boczny tor. Przykład Marcina Mastalerka jest jak najbardziej znamienny i wyrazisty. Każdemu komu legitymacja partyjna PiS-u leży na sercu, doskonale to czuje i pamięta.

Tymczasem po Warszawie krążą plotki – przy czym pisząc te słowa nikomu źle nie życzę – o pogarszającym się stanie zdrowia Jarosława Kaczyńskiego. Wypływają z różnych źródeł i uporczywie przebijają się do przestrzeni publicznej z wielu miejsc. Jak jest naprawdę wie zapewne sam Jarosław Kaczyński i jego najbliższe otoczenie. To ostatnie utrudnia zachowanie sprawy w ścisłej tajemnicy. Prominentny polityk PiS, pragnący – co akurat nie dziwi – zachować anonimowość, wskazuje jeden ze szpitali na warszawskiej Pradze, jako miejsce cyklicznych i koniecznych dla stanu zdrowia wizyt prezesa.

Czy powstaje problem schedy po Jarosławie Kaczyńskim? Wiele może wskazywać, że tak. Od dłuższego czasu mamy regularnie przybierającą na sile wojenkę, a może już i wojnę, między Prezydentem Andrzejem Dudą a Antonim Macierewiczem. Najpierw była wymiana – dość jednostronna – korespondencji między Dużym Pałacem a szefem MON. Niedawno  Antoni Macierewicz odpalił procedurę sprawdzenia zasadności posiadania  dostępu do informacji niejawnych bliskiego współpracownika Prezydenta gen. Kraszewskiego. Prezydent Duda zrewanżował się zablokowaniem nominacji generalskich. Układającego resort obrony na swój obraz i podobieństwo Macierewicza musiało to zaboleć. Pytanie jak daleko posuną się obaj panowie? Coś mi mówi, że następne strzały na Belweder padną z twierdzy Toruń…

A konflikt Andrzeja Dudy z ministrem Ziobro, wynikły na bazie prezydenckich wet? Nie trzeba księdza Natanka, aby widzieć, że coś się złego dzieje w sprawnie dotąd funkcjonującej maszynerii PiS-u.

Nie mogę przy tym oprzeć się wrażeniu, że prezydent Andrzej Duda rozpoczął grę o „swoje”. Może teraz nie tyle o silne zaplecze polityczne, a na razie o bardziej wyrazistą pozycję. Na pewno jest to początek jakiejś drogi. Prezydent może zakładać, że o jego reelekcji w sensie politycznym decydować nie musi Jarosław Kaczyński. W mojej ocenie  weta nie wynikły z przekonania i doświadczenia prawniczego miłościwie Panującego. Przy ustawie o Trybunale Konstytucyjnym jakoś tryb procedowania nie wadził, nie uwierał. Po prostu dotychczasowy układ sił wskazuje na   utratę przymiotu trwałości. Przynajmniej w okresie do najbliższych wyborów prezydenckich. Prezydent zrozumiał, że w kraju nad Wisłą nie tylko Donald musiał, ale Andrzej też.

W tym zwarciu politycznym, nazwijmy po imieniu o stołki, Prezydent jest na uprzywilejowanej pozycji. Po pierwsze ma nie tylko stołek, którego trudno go pozbawić, ale ma jeszcze biurko i długopis – który zaczął cierpieć na brak wkładu. Co jego adwersarze muszą przyjąć do wiadomości. A skoro Pierwszy Obywatel zaczął dbać o swoją pozycję i nie za bardzo – ocenił – musi przejmować się prezesem, to można tylko domyślać się, co dzieje się w samym jądrze ciemności przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie.

A biorąc pod uwagę, że przy najbardziej nieszczęśliwym splocie okoliczności, realny i pewnie znacznie większy wpływ na partię rządzącą mógłby uzyskać Ojciec Biznesmen z Torunia, na co dla odmiany pewnie liczy Antoni Macierewicz – pozostaje tylko życzyć Jarosławowi Kaczyńskiemu zdrowia!

Naprawdę może być gorzej. Jakość akolitów prezesa jest tego dowodem bezspornym. Prezydent Suski. Premier Macierewicz. Marszałek Sejmu Błaszczak – wyobrażacie to sobie Państwo?

 

Krzysztof Karski