Fot. president.gov.by
Fot. president.gov.by

Łukaszenko: do 1 maja wszyscy muszą mieć pracę


Prezydent Białorusi wydał polecenie, aby urzędnicy w ciągu dwóch miesięcy zorganizowali pracę dla wszystkich bezrobotnych na Białorusi.

Jak podały media, zdaniem Łukaszenki, na Białorusi znajdzie się zajęcie dla każdego, np. przy sadzeniu lasów, budowie płotów, malowaniu, sprzątaniu, kopaniu, przewożeniu itp. Cudowne pomysły zrodziły się pod wpływem protestów społecznych związanych z nieszczęsnym dekretem nr 3, który nakłada specjalny podatek na bezrobotnych.

– Na razie zwracam się o do urzędników i innych odpowiedzialnych osób w kraju: załatwcie pracę dla swoich żon, mężów, kochanków i kochanek, rodzin i przyjaciół. dla tych, którzy mogą i chcą pracować – powiedział A. Łukaszenko cytowany przez portal Ntv.ru.

Winę za wprowadzenie dekretu, Łukaszenko, zrzucił na urzędników, merów i deputowanych różnych szczebli, którzy „obrzydliwie i nieodpowiedzialnie” podeszli do tego zadania – twierdzi portal.

– Każdy przewodniczący komitetu okręgowego, szefowie administracji w miastach i powiatach, to wasze dzieło! Powinniście mieć listy tych nierobów, których trzeba było zmusić do pracy. A ludzi uczciwych nie trzeba było w ogóle ruszać, nie należy obrażać ludzi, zwłaszcza teraz – oskarżał Łukaszenko, którego pełna wypowiedź dostępna jest na kanale białoruskiej agencji Belta na portalu Yutube.

– Ludzie muszą zrozumieć, że przede wszystkim muszą sami szukać pracy, a my powinniśmy im pomóc. Do 1 maja wszyscy muszą mieć robotę – nakazał Łukaszenka. – I zapamiętajcie, gdziekolwiek się udam, wcześniej pojedzie tam mój człowiek i publicznie zaprosi bezrobotnych na spotkanie ze mną. I nie daj Boże, żeby po 1 maja tacy ludzie się znaleźli…

Kolejnym rewolucyjnym pomysłem prezydenta Białorusi jest zastąpienie pracy zmechanizowanej – ręczną.

– Zamiast maszyn i urządzeń, których amortyzacja znacznie przewyższa koszty pracy ręcznej, należy zatrudnić ludzi – radzi Łukaszenka.

Jak zauważa portal Białoruski Partyzant, Łukaszenko przestraszył się wybuchu społecznego, ale nie chce się przyznać, że przesadził z dekretem o „pasożytnictwie”. Prezydent Białorusi, chcąc wyjść z sytuacji z twarzą, stwierdził, że Dekret nr 3 nie będzie unieważniony, ale w ciągu tego roku „podatek od pasożytnictwa” nie będzie pobierany. Ponadto Łukaszenka zapowiedział, że już pobrane pieniądze zostaną zwrócone tym, którzy zapłacili podatek dobrowolnie i wystąpią o jego zwrot.

Przypomnijmy, że w ostatnich tygodniach na Białorusi miały miejsce masowe wystąpienia przeciwko Dekretowi nr 3, wprowadzającym podatek na osoby niepracujące. Demonstracje przeciwko „podatkowi od pasożytnictwa” okazały się być największym wybuchem niezadowolenia społecznego na Białorusi od czasu pacyfikacji protestów przeciwko fałszerstwom wyborczym w 2011 roku.

Jak podały agencje, największa liczba demonstrantów pojawiła się Bobrujsku i Witebsku (ponad tysiąc osób w każdym z miast). Białorusini demonstrowali także w Baranowiczach i Brześciu, wznoszono miedzy innymi okrzyki nawołujące prezydenta Łukaszenkę do rezygnacji ze stanowiska. Protestujący nieśli – zakazane na Białorusi – biało-czerwono-białe flagi.