Wikipedia
Wikipedia

Ministerstwo Bezpieczeństwa Narodowego. To nie twór. To potwór.


Derlatka

Nie wiadomo z jakich powodów rządzący PiS przygotowuje radykalną przebudowę i wzmocnienie tajnych służb. Polegać ma ona na ich centralizacji, wyjęciu spod kontroli Premiera i Prezydenta  oraz zwiększeniu uprawnień. Nadzór i koordynację służb miałby być oddany nowotworzonemu potężnemu organowi – Ministrowi Bezpieczeństwa Narodowego. Powstałaby nowa Agencja Bezpieczeństwa Narodowego w wyniku połączenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, likwidując przy okazji odrębność Agencji Wywiadu. Ciekawe, że tego samego zabiegu nie zamierza się stosować wobec Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Te dość słabe instytucje w porównaniu do ich cywilnych odpowiedników miałyby pozostać niezależne. Czym „reformatorom” naraziły się więc AW i ABW, nie wiadomo. Może są za dobre, a może chodzi o popisywanie się przez nowego Ministra informacjami wywiadu osobiście wobec Premiera i Prezydenta?

Piszę, że powody tej „reformy” są niezrozumiałe, bo sytuacja w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa tego nie uzasadnia. Polska jest krajem stabilnym, demokratycznym, wolnym od terroryzmu, subwersji  i dywersji. Nie ma rozruchów, masowych strajków, zamieszek, prób obalenia przemocą konstytucyjnego ustroju państwa, bądź oderwania części terytorium. Zagrożenie penetracją obcych służb jest na poziomie z którym dobrze radzi sobie nasz cywilny kontrwywiad.

Zaś cywilny wywiad funkcjonuje, jak słychać, nieźle i ma pomysły co i jak robić, o czym świadczy upubliczniony dezyderat do rządu Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych sprzed kilku dni o pilne zwiększenie budżetu Agencji Wywiadu.

Bardziej zagrożone państwa np. terroryzmem, nie planują tworzenia super resortów bezpieczeństwa. Nic nie słychać o pomysłach tworzenia we Francji, Niemczech czy Wielkiej Brytanii Ministerstw Bezpieczeństwa Państwa, czy Bezpieczeństwa Narodowego. Przeciwnie. Wzmacnianie służb odbywa się w ramach istniejących struktur. Nie ma pomysłów, by łączyć we Francji wywiad DGSE z kontrwywiadem DCRI, w Niemczech wywiad BND z kontrwywiadem UOK, a w Wielkiej Brytanii wywiad MI6 ze Służbą Bezpieczeństwa MI5. W USA zaś, po 11 września 2001 r. utworzono Departament Bezpieczeństwa, ale nawet nie pomyślano o łączeniu CIA i FBI.

Zdumiewa także pomysł, by zlikwidować Kolegium ds. Służb Specjalnych. Kolegium jest organem opiniodawczo-doradczym, którym kieruje Premier, a w skład wchodzą szefowie MSW, MSZ, MON, minister finansów, koordynator służb specjalnych oraz szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, z ramienia Prezydenta. W jego posiedzeniach uczestniczą szefowie służb. Sam uczestniczyłem w posiedzeniach Kolegium. Ma ono ogromne znaczenie dla cywilnego nadzoru i kontroli nad służbami specjalnymi. W NATO i Unii Europejskiej przywiązuje się zasadnicze znaczenie dla takiej kontroli. Obok kontroli parlamentarnej, poprzez stosowną komisję, jest to wyznacznik demokratyczności systemu organizacji państwa w tej niezwykle wrażliwej sferze. Demokratyczna kontrola nad służbami tajnymi była warunkiem naszej akcesji do NATO i UE. Czyżby te instytucje odstąpiły od tego wymogu?

Premier, Prezydent i główne resorty utraciłyby wpływ na tajne służby, ale Minister Bezpieczeństwa w zamian uzyskałby prawo do pozyskiwania z resortów wszystkich potrzebnych mu informacji. Uproszczeniu podlegałoby uzyskanie sądowej zgody na zastosowanie przez służby technik operacyjnych (np. podsłuchy, obserwacja zewnętrzna). Skąd my to znamy, my pamiętający – z mocy ustawy – totalitarne państwo?

Wcześniej rząd PO/PSL zlikwidował Wspólnotę Informacyjną Rządu, będącą polskim odpowiednikiem „Intelligence Community”, która funkcjonuje  w większości państw NATO. Pozwala ona głównym resortom uzyskać dostęp do węzłowych informacji służb, zwłaszcza wywiadu, a także mieć większy wpływ na ich zadaniowanie. Pewnie korzystanie z tego narzędzia przerosło rząd PO/PSL intelektualnie?

W zamian zostałby utworzony dziwaczny organ Kolegium Szefów Służb Specjalnych. Na czele nowego gremium stanąłby Minister Bezpieczeństwa Narodowego, a w jego skład wejść mieliby tylko szefowie poszczególnych służb – ABN, CBA, SKW i SWW. Ale przecież to mają być podwładni nowego Superministra Bezpieczeństwa Narodowego. Może on sobie ich wzywać kiedy zechce i w dowolnej konfiguracji, robić narady, odprawy, słuchać opinii czy konsultować i wydawać polecenia – jak tylko zechce. To po co ten twór?

Pomysły „reform” firmowanych przez Koordynatora Służb Specjalnych zasadzają się więc na następujących założeniach:

  1. Uzyskanie przez niego ambitnego statusu konstytucyjnego Ministra z odpowiednim urzędem i budżetem.
  2. Ograniczenie kontroli i nadzoru Premiera i Prezydenta nad służbami tajnymi.
  3. Likwidacji odrębności cywilnego wywiadu.
  4. Zwiększenie uprawnień służb w stosunku do obywateli.

Czy o to chodzi w demokratycznym państwie prawa?