KPRM
KPRM

Misio frontowiec


Ministerstwo Obrony Narodowej wybiło okolicznością monetę tzw. coin z imieniem i nazwiskiem Bartłomieja Misiewicza. Jak informują służby prasowe polskich wojaków, jest to zwyczajowe uhonorowanie osób zasłużonych dla resortu obrony. Zwyczaj przyszedł z Zachodu. Dotychczasową praktyką było wręczanie takich okolicznościowych monet wybitnym generałom, czy ministrom. Czasem życie przerasta kabaret…

Odkąd małpa ludzka zeszła z drzewa i przejęła postawę wyprostowaną wydawało się to być naturalnym sposobem przemieszczania się po naszej planecie. Złudne pozory! Polsko czas na zmiany! Zwłaszcza te dobre, a nawet lepsze. Szef MON – nie podaję nazwiska i tak wszyscy wiedzą o kogo chodzi –  najwyraźniej nie cierpi nudy i sztampy. Ile można tak chodzić na nogach? A może postawmy wszystko na głowie?

Pomocnik aptekarza namiestnikiem Cezara w ministerstwie obrony? A czemu nie, komu to wadzi? „Ruki pa szwam” i parasol nosić na Bartusiem, żeby deszczyk albo słonko nie uraziło  cennej główki. A ta jak wiadomo jest nie od parady.  Za udaną kampanię, bez jednego wystrzału przejął  i zajął Centrum Eksperckie Kontrwywiadu, odznaczony złotem za zasługi dla obronności kraju. Słusznie. Nawet MON zaoszczędził na paliwie i nie musiał chłopa wysyłać gdzieś na wojnę. Przecież jak jest realny wróg to każdy może zdobyć medal. Tak jak może zostać kaleką, czy zginąć w walce. Osobiście jestem pewien, że Bartłomiej Misiewicz pojechałby z narażeniem życia na każdą misję, tylko akurat był umówiony na dyskotekę…

Myślę, że Polscy Żołnierze odznaczeni za Afganistan, czy Irak, którzy z wózków inwalidzkich oglądali zeszłoroczną ceremonię wręczenia Misiewiczowi złotego krążka, z dumą przyjęli go do swego grona. Kręgu tych co własną krwią i zdrowiem zapracowali na odznaczenia. A skoro mowa o zdrowiu to pomocnik aptekarza jak najbardziej na miejscu.

Dziś MON wybija okolicznościową monetę. Misiewicza już w resorcie nie ma, ale o jego zasługach – tak tajnych i wielkich, że oczy profanów nie godne są je ujrzeć – dalej musi być pamiętane. Wielkie mamy czasy, wielkie wyzwania i wielcy ludzie nami rządzą. Żadna cnota nie odejdzie w przeszłość bez stosownej nagrody. I wielkim pisarzem był Dołęga Mostowicz, który tworząc Nikodema Dyzmę, przewidział wysyp Dyzmów w Polsce w XXI wieku. Dla mnie wizjoner.

Niezapomniany śp. Wiesław Dymny z „Piwnicy pod Baranami”- dziś każde ministerstwo ma taką własną piwnicę – w sławetnym monologu o Majewskim powiedział:

Na przykład Majewski. Przeszedł do historii, ale on tu jeszcze wróci i jak kogo palnie w mordę, to szkoda gadać.

Bywają w Polsce twórcy ponadczasowi i dobrze. Materii dla kabareciarzy też nie brakuje. Tu nie jestem już pewien, czy to dobrze. Wracając do śp. Dymnego – Misiewicz też na M. Jestem dziwnie spokojny, że on jeszcze długo nie da o sobie zapomnieć. Już jego promotor – nie chce mi się podawać nazwiska i tak wiadomo o kogo chodzi – o to się postara. Może jakiś pomnik, wystarczy trochę Marszałka pod Belwederem przesunąć…

Krzysztof Karski