Nieodparty komizm pana Rysia


Z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego telewizja pokazała pana Petru. Stał sobie pan Rysio na pustym placyku mając jednej strony ofiarną panią Lubnauer, a drugiej tablicę szkolną. Na tablicy pan Rysio napisał, co obecnie w polskiej szkole jest, a potem zaczął kolejne punkty skreślać by unaocznić, czego po przeprowadzonej przez PiS reformie nie będzie. Ponieważ skreślił wszystko, należy przypuszczać, że nic nie będzie, szkoły też nie.

Interesujące, ale nie to mnie zaciekawiło. Otóż swój happening na temat szkodnictwa pan Rysio realizował z potwornie znudzoną miną. Widać było, że cierpi, nie chce mu się wcale protestować, ale musi, choć wie z góry, że w następnym sondażu PiS znów będzie miał 40%, a on niestety dziesięć. Patrzyłem na przygnębionego pana Rysia, na smutną panią Lubnauer i pomyślałem sobie, że to właśnie Nowoczesnej przypadła rola partii najbardziej przegranej. Jest to przegrana na własne życzenie, ale czy to cokolwiek zmienia?

Pomysł na Nowoczesną był bardzo dobry. Społeczeństwo zniechęciło się do PO, co więcej ta partia niosła na plecach spory worek z grzechami, w rodzaju dzikiej prywatyzacji w Warszawie, kompletnej indolencji w sciąganiu podatków, wiedzy o aferze Amber Gold, którą jakoś nie chciała się podzielić ze społeczeństwem itp. Aż się prosiło, żeby wkroczyła na scenę nowa liberalna, proeuropejska, patia, która zastąpi PO. Początkowo na to wyglądało. W sondażach Nowoczesna szła w górę, a PO w dół. Do czasu jednak. Pierwszym i zasadniczym błędem Nowoczesnej było to, że dała się namówić do współpracy z PO. Powstała teoria, że jeśli wszyscy się zbiorą do kupy PiS padnie i śladu po nim nie zostanie. Zebrali się, a PiS bezczelnie nie padł. Zamiast tego Nowoczesna i KOD wzięły na swoje plecy worek z grzechami PO, choć ich przecież nie popełniły. Jedna skoro w oczach obywateli PO i Nowoczesna zlały się w jedno to partia pana Rysia nie ma żadnych szans żeby pokazać, że oni są inni, o wiele uczciwsi, bardziej kompetentni, mądrzejsi itd. Zwłaszcza, że wypowiedzi polityków Nowoczesnej niczym się nie różnią od wypowiedzi polityków PO, nawet intonacją. Drugim nieszczęściem Nowoczesnej okazał się lider, który podczas swojej krótkiej kariery politycznej uparcie przekonywał Polaków, że nie da się go traktować poważnie. Wysiłki pana Rysia nie poszły na marne i Nowoczesna zamiast zastąpić PO stała się jej marginalną i niezbyt chcianą przystawką. Efekt? W chwili obecnej PiS nie ma z kim przegrać. PO nadal dźwiga swoje grzechy, Nowoczesna dźwiga grzechy PO, a KOD dźwiga grzechy Platformy swoje i Lecha Wałęsy. Tylko PSL udaje, że żadnych grzechów nie popełnił i zaczyna miło się uśmiechać do PiS-u, bo chłopi są jak zwykle pragmatyczni. Oto, do czego prowadzi tworzona na siłę jedność połączona z nieodpartym talentem komicznym pana Rysia. Przerażające.