Nosił wilk…


Oczy polityków dwóch targających się w nieustannym konflikcie partii – rządzącego PiS i odgryzającej się w opozycji Platformy Obywatelskiej – powinni zatrzymać się w zadawaniu sobie razów i spojrzeć w kierunku Stargardu Szczecińskiego. Mieszkańcy zachodniopomorskiego miasta wysłali Jarosławowi Kaczyńskiemu i Grzegorzowi Schetynie wielce wymowny sygnał ostrzegawczy. Być może nadchodzi czas który uwolni nas od tego toksycznego duetu obu partii, którego nieustanne bijatyki zatruły już chyba życie wszystkim w kraju.

W przedterminowych wyborach prezydenta miasta już w pierwszej turze – bezapelacyjnie – zwyciężył Rafał Zając, wiceprezydent nie związany z żadną partią. Uzyskał przytłaczającą większość; głosowało na niego prawie 90 proc. osób, które poszły do urn wyborczych (frekwencja blisko 50 proc.).

Takiej skali zwycięstwa – prawdopodobnie – nie odnotowano jeszcze nigdy dotąd w historii wyborów samorządowych w naszym kraju.

W pobitym polu został kandydat PiS z mizernym jak na ambicje tej partii poparciem nieco ponad 10 proc. Totalną klęskę poniosła Platforma. Jej kandydatka nie otrzymała nawet 2 proc. głosów.

Przedterminowe wybory prezydenta Stargardu zostały ogłoszone po śmierci Sławomira Pajora, dotychczasowego prezydenta miasta. O prezydenturę zabiegali: Zofia Ławrynowicz, przewodnicząca stargardzkich struktur Platformy Obywatelskiej, która wystartowała pod szyldem Platformy Samorządowej, Ireneusz Rogowski, stargardzki starosta – kandydat Prawa i Sprawiedliwości oraz bezpartyjny Rafał Zając, zastępca prezydenta Stargardu, który reprezentował swój komitet wyborczy. Stargardzianie głosowali w 35 obwodowych komisjach wyborczych.

Zdzisław Rygiel, sekretarz UM Stargardu skomentował wyniki wyborów na Facebooku:
„Można strzelić 5 goli w 9 minut. Można i poprowadzić oraz wygrać 5 razy z rzędu wybory prezydenckie. Dlaczego? Bo o Stargardzie decydują mieszkańcy!!!”

Zdaniem Rygiela o sukcesie zadecydował „po pierwsze wiarygodny kandydat, po drugie wiarygodny program, po trzecie widoczne dla mieszkańców efekty pracy, po czwarte konsekwentna i co jest najważniejsze pozytywna i rzeczowa kampania wyborcza. (…) Wszyscy mamy szczęście mieszkać w niezwykłym mieście z niesamowitymi mieszkańcami”.

Rafał Zając nowowybrany prezydent Stargardu Szczecińskiego dedykował swój sukces pod rozwagę polityków w całej Polsce.

– Nie podgrzewaliśmy emocji i nie tworzyliśmy sztucznego konfliktu – podkreślił nowy prezydent Stargardu – być może ciągły spór największych polskich ugrupowań skutecznie zmęczył społeczeństwo. Ludzie wolą głosować na konkretnego człowieka i to, co on sobą reprezentuje. W kampanii bardzo solidnie przygotowaliśmy się do odpowiedzi na pytania, nad którymi mieszkańcy miasta autentycznie dyskutują w domach – dodał Rafał Zając.

W stargardzkie wybory zaangażowali się z poparcie kandydatów partyjnych czołowi politycy PiS i PO. Ireneusz Rogowski, kandydat PiS miał zdjęcia i poparcie prezydenta Andrzeja Dudy i premier Beaty Szydło, która wystąpiła w jego spocie wyborczym.

– Wyborców – powiedział – tak naprawdę interesuje program, a nie tylko szyld partyjny. W kampanii bardzo solidnie przygotowaliśmy się do odpowiedzi na pytania, nad którymi mieszkańcy miasta autentycznie dyskutują w domach.

Pytany o propozycję Jarosława Kaczyńskiego ograniczenia kadencji samorządowych do dwóch Rafał Zając stwierdził – „na każde stanowisko kierownicze, zanim wybierze się kandydata, pyta się go o szereg różnych rzeczy, przede wszystkim o kompetencje. Być może najistotniejsze jest jednak pytane o doświadczenie. W każdej pracy, która niesie ze sobą wielką odpowiedzialność, doświadczenie jest atutem. Dlaczego w wyborach np. na prezydentów miast, miałoby być inaczej? W samorządach doświadczenie ma być obciążeniem? Ja się z taką diagnozą nie zgadzam” – podkreślił nowowybrany prezydent Stargardu Szczecińskiego.

Oby stargardzki przykład – jako dobry wzór – poszedł w Polskę.