ostatnia-wieczerza2

Ostatnia Wieczerza


Pierwsze, co musimy zrobić, by wyobrazić sobie przebieg Ostatniej Wieczerzy, to ZAPOMNIEĆ słynny obraz Leonarda da Vinci. Ta artystyczna, ale zupełnie nieprawdziwa wizja bardzo utrudnia właściwe spojrzenie na zdarzenia wieczoru poprzedzającego Ukrzyżowanie.

Ale zacznijmy chronologicznie.

Dla około dwóch milionów pielgrzymów, którzy zjechali na święto Paschy, nie zawsze znalazło się miejsce w murach miasta. Czytamy, że Jezus z uczniami odeszli do pobliskiej Betanii. Jednak wieczerzę paschalną należało spożyć w Jerozolimie. Czytamy, że przygotowania zostały już wcześniej poczynione, skoro Jezus wysłał Piotra i Jana, rzekłszy im: Idźcie i przygotujcie nam wieczerzę paschalną do spożycia. Oni zaś rzekli do niego: Gdzie chcesz, byśmy ją przygotowali? On zaś rzekł do nich: Gdy wchodzić będziecie do miasta, oto spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody; idźcie za nim do domu, do którego wejdzie; I powiedzcie gospodarzowi tego domu: Nauczyciel każe ci powiedzieć: Gdzie jest izba, w której mógłbym spożyć baranka wielkanocnego z uczniami moimi? A on pokaże wam przestronną jadalnię, przystrojoną, tam przygotujcie. A oni odszedłszy, znaleźli, jak im powiedział, i przygotowali wieczerzę paschalną.

Obchodzone uroczyście święto Paschy upamiętniało ucieczkę Żydów z niewoli egipskiej. Łączyło się z nią święto Przaśników (niezakwaszonych chlebów) – na pamiątkę faktu, że uciekinierzy nie mieli czasu upiec do drogę chleba na zakwasie; ich pieczywo przypominało zatem macę lub niewyrośnięte placki. W świąteczny poranek usuwano zatem z domu wszelki zakwas czy nawet ślady drożdży.

Ale najważniejszy był baranek. Przypomnijmy, dlaczego; czytamy o nim w dwunastym rozdziale Księgi Wyjścia. W apogeum konfliktu między faraonem a Żydami Mojżesz i Aaron przekazują takie polecenia:

Dziesiątego dnia tego miesiąca weźmie sobie każdy baranka dla rodziny, baranka dla domu. Jeżeli zaś rodzina jest za mała na jednego baranka, niech dobierze sąsiada mieszkającego najbliżej jego domu według liczby osób; według tego, ile każdy może zjeść, należy liczyć osoby na jednego baranka. (…) Będziecie go przechowywać do czternastego dnia tego miesiąca; i zabije go całe zgromadzenie zboru izraelskiego o zmierzchu. I wezmą z jego krwi, i pomażą oba odrzwia i nadproże w domach, gdzie go spożywają. Mięso jego upieczone na ogniu spożyją podczas tej nocy; (…) Jest to ofiara paschalna dla Pana. Tej nocy przejdę przez ziemię egipską i zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka do bydła, i dokonam sądów nad wszystkimi bogami Egiptu: Ja, Pan. A krew ta będzie dla was znakiem na domach, gdzie będziecie. Gdy ujrzę krew, ominę was, i nie dotknie was zgubna plaga, gdy uderzę ziemię egipską. Dzień ten będzie wam dniem pamiętnym i będziecie go obchodzili jako święto Pana; będziecie go obchodzili przez wszystkie pokolenia jako ustanowienie wieczne.

Gdy najstraszniejsza z plag – śmierć pierworodnych – przeszła przez Egipt, bezpieczni byli tylko ci, którzy mieli odrzwia i nadproże pomazane krwią baranka. Dlaczego akurat taki sposób zabezpieczał lud Boży? Wówczas było to niezrozumiałe – ale z nakazem Bożym nie ma co dyskutować. Wyjście z Egiptu miało miejsce – tu historycy podają dwie możliwe daty – w połowie XV lub XIII wieku p.n.e. Na wyjaśnienie trzeba było zatem poczekać aż kilkanaście wieków.

Wróćmy do wieczerzy paschalnej. Oprócz chleba pieczonego bez zakwasu i baranka na stołach stawiano tradycyjnie naczynie ze słoną wodą, która symbolizowała łzy wylane w niewoli egipskiej, gorzkie zioła symbolizujące gorycz niewoli a także charoset, słodką masę z jabłek, orzechów, fig, daktyli, symbolizującą zaprawę budowlaną (gdy Żydzi byli wykorzystywani przez faraona do prac murarskich) oraz cztery kielichy wina, przypominające cztery Boże obietnice, przekazane ludowi przez Mojżesza:

I. Ja was uwolnię od ciężarów nałożonych przez Egipcjan
II. i wybawię was z ich niewoli
III. i wyzwolę was wyciągniętym ramieniem i przez surowe wyroki.
IV. I przyjmę was za swój lud, i będę wam Bogiem.

Podsumujmy zatem: Święto Paschy było wspomnieniem wyswobodzenia z niewoli. A baranek symbolizował bezpieczeństwo w czasie sądu.

Do takiej wieczerzy w czwartek zasiedli Jezus wraz z apostołami. A właściwie nie zasiedli. Uroczyste posiłki spożywano w owych czasach inaczej niż dziś. Stół był niskim blokiem ustawionym w kształcie litery U, a wokół niego umieszczono leżanki. Biesiadnicy spoczywali zatem na lewym boku, oparci na przedramieniu, prawą ręką sięgając do stołu.

Teraz możemy zrozumieć, jak było możliwe, by głowa Jana mogła spoczywać na piersi Jezusa (gdyby był to znany nam układ stół i krzesła, wyglądałoby to cokolwiek dziwnie; nie mówiąc o tym, że dla lepszego efektu wizualnego da Vinci kazał wszystkim siedzieć po jednej stronie stołu).

Z początku wieczerza przebiega zgodnie z utartym od wieków schematem. Jednak później Jezus mówi słowa, które są dla uczniów niepokojące. Czytamy w Ewangelii Łukasza:

I rzekł do nich: Gorąco pragnąłem spożyć tę wieczerzę paschalną z wami przed moją męką; Powiadam wam bowiem, iż nie będę jej już spożywał, aż nastąpi spełnienie w Królestwie Bożym. I wziąwszy kielich, i podziękowawszy, rzekł: Weźcie go i rozdzielcie między sobą; Powiadam wam bowiem, iż odtąd nie będę pił z owocu winorośli, aż przyjdzie Królestwo Boże. I wziąwszy chleb, i podziękowawszy, łamał i dawał im, mówiąc: To jest ciało moje, które się za was daje; to czyńcie na pamiątkę moją. Podobnie i kielich, gdy było po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich, to nowe przymierze we krwi mojej, która się za was wylewa.

Uczniowie musieli mieć świadomość, że przed nimi wydarzenia wielkiej wagi. Jezus zapowiadał je już wcześniej, ale do końca nie chcieli w to wierzyć. Nie rozumieli. W Ewangelii Mateusza przytoczona jest scena, gdy Jezus zaczął tłumaczyć uczniom swoim, że musi pójść do Jerozolimy, wiele wycierpieć od starszych arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że musi być zabity i trzeciego dnia wzbudzony z martwych. Wówczas Piotr, wziąwszy go na stronę, począł go upominać, mówiąc: Miej litość nad sobą, Panie! Nie przyjdzie to na ciebie.

A jednak. Teraz Jezus uroczyście żegnał się z uczniami. Co więcej, dawnemu zwyczajowi łamania chleba i wspólnego picia wina, nadawał jakby inne znaczenie. Ale jakie? Co symbolizowały chleb i wino?

Przeczytajmy raz jeszcze te fragmenty:
To jest ciało moje, które się za was daje.
I drugi: to nowe przymierze we krwi mojej, która się za was wylewa.

Czy apostołowie pamiętali proroctwo, zapisane siedem wieków wcześniej w 53. rozdziale Księgi Izajasza?

Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na Niego. Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. (…) Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich. (…) Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się spełni. (…) Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie.

A może uczniowie mieli raczej mętlik w głowie i niepewność, co przyniosą kolejne godziny. Ich zachowanie wskazywało na to, że nie przypuszczali, co się może zdarzyć. Z jednym wyjątkiem. Jeden z apostołów miał swój sekretny plan.

* * *

Wróćmy do rozmieszczenia biesiadników. U szczytu stołu znajdował się bez wątpienia Jezus. Skoro czytamy, że głowa Jana spoczywała na piersi Jezusa, to musiał on być po Jego prawej stronie. Kto był zatem po lewej? Dodajmy, że było to miejsce honorowe, zarezerwowane na najbliższego przyjaciela gospodarza. Piotr, Jakub – czyli najwierniejsi obok Jana uczniowie Jezusa? Nie. To z innym z apostołów Jezus przeprowadził niemal poufną rozmowę, jakby usiłował w ostatniej próbie skruszyć jego zatwardziałe serce. Na koniec podał mu umoczony kawałek chleba, więc osoba ta musiała być w zasięgu ręki. On więc, wziąwszy kawałek chleba, natychmiast wyszedł, a była noc.

Tym uczniem był Judasz.