sld razem

Po co SLD klub dyskusyjny „Razem”?


Po lekturze w „Krytyce Politycznej” – nazwijmy to uprzejmie – wiernopoddańczego adresu rzeczniczki Anny Żukowskiej (SLD) do compadre Zandberga (Razem) ogarnęło mnie przemożne uczucie deja vu. Wszystko już było. A nie? Przychodził SLD do Unii Wolności jak parobek do szlachcianki i prosił o łaskawe spojrzenie o łożu nawet nie wspominając, przychodził Rywin do Michnika i obaj pogrążyli SLD, dziś przychodzi Żukowska do Razem… a wynik można już obstawić u bukmacherów.

Ale o co chodzi? Anna Żukowska na gościnnym kartach „Krytyki Politycznej” – jestem pewny, że kabareciarz Górski lepiej by zapłacił jak klan Sierakowskiego – wystawiła obszerny elaborat jakie to SLD jest fajne, cool i w ogóle nie dziadowskie. Pozbyło się różnych staruchów, betonów i PZPRowców, a przewodniczący wprawdzie niedługo osiągnie 60 lat, ale intelektualnie i fizycznie jest ho, ho! A do pełni szczęścia brakuje, aby partia „Razem” przygarnęła do serca Sojusz i przestała się obrażać, dąsać. Może nawet ręce zaczną podawać. Choćby ukradkiem. Na początek dobre i to.

Czyli kochane „Razem” dogadajmy się!!! My partia, która parokrotnie dawała Polsce premierów i ministrów, wprowadziła RP do NATO i UE, prosimy łaskawie, abyście wpuścili nas na swoje pokoje i zaczęli dialog. Błędy zrozumieliśmy, wszystkich na prawo i lewo przeprosiliśmy, włosiennice na niegodne ciała i popiół do posypania głów – czekają. Czy wszyscy się dobrze czują? O to pytam ja.

Sojusz Lewicy Demokratycznej nie wypadł sroce spod ogona! Jest partią znaną, o jasnym dorobku, którego nawet najbardziej zapiekli adwersarze nie są w stanie podważyć. Tymczasem kim jest Zandberg i jego klubik dyskusyjny? Człowiekiem, którego nieziemski fart wyniósł w światła rampy. Nie czarujmy się! Pogrążyć Nowacką w debacie 2015 roku – swoją drogą serce musi mieć chłop bardzo po lewej stronie i iście marksowskie zasady nim biją – sztuką nie było.

Gdyby nie implantowana na siłę polityczna poprawność, trzeba, ale to trzeba było wysłać do debaty na siłę robioną nową gwiazdę, Miller czy nawet Palikot wypadliby znacznie lepiej. Nawet jakby mieli gorszy dzień, bo Zandberg poprzeczki wysoko nie wiesza, to przynajmniej byłoby dowcipniej, a na pewno mądrzej. Nie wierzę również, aby Zandberg miał podświadomy Freudowski wpływ na Millera czy Palikota.

Niewątpliwie wspólna lista lewicy jest jakimś pomysłem. Tylko do tego tanga trzeba wielu. „Razem” też. A partia Zandberga z sadystyczną przyjemnością wymierza kolejne kopniaki w miejsce gdzie Włodzimierzowi Czarzastemu kończy się kolorowy pulower. To go kopną, to obrażą, ręki nie podadzą, a on z uporem męczennika – rozumiem, że idei świeckiego państwa  – z masochistycznym uśmiechem woła: jeszcze, jeszcze i jeszcze kobietę pośle…Oj, tu Freud byłby jak znalazł. . Co więcej – publicznie podtrzymują – że na wspólnych listach z SLD nie zamierzają figurować, bo SLD bliżej do PO i Nowoczesnej, z którymi to dogaduje się np. w Warszawie.

Skoro tak, powtórzę to kolejny raz. „Razem” Sojuszowi Lewicy Demokratycznej jest niepotrzebne, zbędne i może pełnić dennie ukierunkowaną rolę kotwicy. Przykro byłoby znowu oglądać Sejm bez  reprezentacji socjaldemokratycznej, w dobrym europejskim wydaniu. Natomiast mogę sobie wyobrazić ludzi – sam do nich się zaliczam – którym prędzej wyrośnie przysłowiowy kaktus, niż zagłosują na (w mojej ocenie) komunizujący program „Razem”.

A wszystkim Paniom orędowniczkom idei porozumienia na Lewicy, ponad wszelkie wątpliwości, uprzejmie sufluję fragment wiersza Boya – Żeleńskiego, skądinąd zasłużonego bojownika o prawa kobiet, któremu walka o wspomniane prawa, nie przysłaniała zdrowego rozsądku i widząc głupotę odzianą w zgrabny pantofelek, potrafił walnąć:

Ty, co wszelkich zadań bytu

W mig rozstrzygasz każdy problem,

Gdy człek myśli, jakim by tu

Zamknąć babie gębę skoblem;

Na koniec zapytam mało grzecznie. Po cholerę, wam ten Zandberg??? Płaci wam za reklamę, czy jak?

Paweł Nawrot