Facebook Kancelaria Prezydenta RP
Facebook Kancelaria Prezydenta RP

Pole minowe Macierewicza


Generał brygady Jarosław Kraszewski, wojskowy nr 1 u prezydenta Dudy, nie dostał od kontrwywiadu wojskowego (SKW) potwierdzenia certyfikatu bezpieczeństwa, czyli dostępu do informacji tajnych, krajowych, NATO-wskich oraz UE. Mówiąc językiem wojskowym: został obezwładniony. Do czasu rozpatrzenia odwołania przez premiera Morawieckiego. Czy zdecyduje on na korzyść gen Kraszewskiego i tym samym wystawi na sprzedaż głowę Macierewicza? Kupiec może być tylko jeden: prezydent. Czy jest w stanie zapłacić za głowę Macierewicza cenę atrakcyjną dla Morawieckiego?

.Duda, niemrawo i płaczliwie reagujący na wybryki szefa MON, dostał od niego ciężki cios. Decyzję SKW w sprawie gen Kraszewskiego ogłoszono gdy prezydent przyjmował dymisję Beaty Szydło i jej rządu i powoływał Morawieckiego. Wybierając ten moment Macierewicz raz jeszcze , arogancko pokazał publicznie, że lekceważy głowę państwa  i uważa, że może sobie na wszystko pozwolić.

Pogroził pięścią nie tylko Dudzie. Także Morawieckiemu. Nowemu premierowi dał do  zrozumienia, że ciągle jest w grze o stanowisko szefa MON w zrekonstruowanym rządzie i w każdej chwili może ją uczynić bardzo kosztowną dla tych, którzy będą chcieli się w nią wmieszać. Nowy premier, nim usiadł w swoim fotelu dostał lekcję: ma być ostrożny w relacjach z prezydentem; jego ewentualna współpraca z Dudą  – o co, apelował on w wystąpieniu po nominacji – może być dla niego ryzykowna i skończyć się kłopotami.

Nadając – właśnie teraz – ostrości sprawie gen. Kraszewskiego i spychając do defensywy prezydenta (ma bronić „podejrzanego” wspólpracownika) minister obrony odpalił pierwszą z „min”, które od miesięcy instalował, aby „detonując” je w odpowiednim momencie, uniemożliwić lub szczególnie utrudnić odwołanie go ze stanowiska.

Ile jest „min”, dokładnie nie wiadomo. Kilka jest już w użyciu. Jedną z nich jest demonstrowanie  przez Macierewicza ograniczonego zaufania do wojskowych wysokich stopni i funkcji. Od początku obecności w MON przy każdej okazji pokazywał na jakie trudności natrafił i jak konsekwentnie je przełamuje. Nie raz, nie dwa dawał jasne sygnały, iż generałowie i oficerowie, którzy zaczynali służbę w Polsce Ludowej sprzeciwiają się mu, hamują, niemal sabotują jego macierewiczowską krucjatę o budowę (nareszcie!) prawdziwych zdolności obronnych WP.  Zmowa czaiła się, on, Macierewicz, jak zawsze czujny ją zdemaskował. Tylko on  potrafi poradzić sobie z wojskiem, ma na tyle determinacji i stanowczości, aby doprowadzić do końca historyczne zadanie „przywrócenia Polsce jej armii”.

Opowiastką o swojej wyjątkowej roli i wiekopomnych zasługach Macierewicz uspokajał i pozyskiwał Kaczyńskiego. Zbudował sobie aurę „niezastąpionego pisowskiego specjalisty od wojskowości” i jako „autorytet” szachował krytykę oraz zapędy potencjalnych konkurentów. „Kupił” tym także radykalny elektorat PiS, który teraz stoi za nim murem.

Nikomu wprawdzie z wysokich szarż nie był w stanie przypisać niczego niewłaściwego. To drobnostka dla Macierewicza i jego służb. Na „podejrzanych” wypuścił sforę insynuacji i pomówień. Odesłał ich z armii „pod kapelusz” lub zmusił do dymisji, stawiając w sytuacjach nie do wytrzymania. Otwarcie i bez zahamowań przeprowadził „rzeź” najbardziej doświadczonej kadry. W Sztabie Generalnym zmiany objęły 90% stanowisk dowódczych, w Dowództwie Generalnym 82%. ( z Informacji MON nt. zmian organizacyjno-kadrowych) Wojsko zostało pozbawione „głowy”.  

Następne „miny” zostały założone w tajnych służbach wojskowych. Macierewicz, specjalista od demaskowania zdrad postawił, ocierający się o nią zarzut współpracy z „wrogiem ze wschodu”.  Kuriozalne, ale też charakterystyczne dla pokrętnego sposobu myślenia ministra objęto nim oficerów w czasach Tuska, wyróżniających się właśnie… w zwalczaniu zagrożenia wywiadowczego z kierunku wschodniego. Zdegradowana i czeka na proces pani major – łowca szpiegów. Rozszerzono oskarżenia przeciw generałom Pytlowi i Noskowi. Są bezpodstawne; rozumie to każdy, kto choć trochę orientuje się jak naprawdę działają tajne służby. Sprawa jest poważna. W rękach Macierewicza nawet ewidentny nonsens staje się brzytwą, o czym przekonują jego „badania” przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Kilka „min” zostało umieszczonych  w tzw. ”modernizacji Sił Zbrojnych” pozorowanej przez Macierewicza. Wzorem wschodnich sztuk walki szef MON,  próbuje swoją oczywistą słabość zamienić w siłę. Wmawia, głównie naiwnym i nie znającym się na rzeczy jak herkulesowych prac dokonał na tym polu, jak unikalne są jego kontakty w USA.

Samochwalstwo nie jest celem samym w sobie. Mnożąc – szczególnie ostatnio – informacje o bliskich już przełomowych zakupach nowoczesnego uzbrojenia, zaawansowanych rozmowach, bliskich nowych przetargach, trosce o polską zbrojeniówkę Macierewicz stara się wmówić  wszystkim jak jest niezastąpiony i jak fundamentalna dla obronności kraju jest skala zadań,  które podjął i „realizuje z sukcesami”. W jakim więc, kłopocie znajdzie się PiS i rząd po rekonstrukcji jeśli taki minister nie znajdzie się w jego składzie.

To były zabiegi obliczone głównie na Szydło i Kaczyńskiego. Dla tego szef MON do końca bronił „starą” premier; był jednym z głosujących przeciw jej odwołaniu. Przeliczył. Nowy premier nie nabierze się na jego bleffy. Ale też, pewnie natychmiast nie zdejmie go ze stanowiska. Wystawi głowę Macierewicza na polityczny targ. Jest raczej wątpliwe, czy prezydent będzie zdolny zaoferować cenę atrakcyjną politycznie? Pozostawienie Macierewicza będzie więc ukłonem Morawieckiego wobec Kaczyńskiego. To wystarczy. Na razie.

Będzie natomiast rosnące przyzwolenie na demaskowanie pozornych sukcesów Macierewicza. Ma ono przybliżyć moment kiedy Morawiecki będzie mógł powiedzieć: non posumus, dalej Macierewicz nie może pozostawać w rządzie. Argumentów po temu będzie wiele – nie wiadomo jednak kiedy przyjdzie czas na ich użycie.

Obecny szef MON nie zrobił nic dla realnego wzmocnienie siły obronnej Rzeczpospolitej. Rozwalił system planowania modernizacji Sił Zbrojnych decyzjami „od Sasa do lasa”, podejmowanymi pod wpływem chwili, reakcją na sugestię tego czy tamtego doradcy lub ostatniego rozmówcy.

Bzdurą są zapewnienia Macierewicza i jego wiceministrów, że co roku MON wydaje wszystkie pieniądze przewidziane w budżecie na nowy sprzęt i wyposażenie wojska. Pieniądze wprawdzie płyną ale nie koniecznie tylko na zakupy dla  armii. Jako wydatek na „modernizację” Sił Zbrojnych MON potraktowało np. wydatki na samoloty dla VIP (Gulfstream). Jeszcze w tym roku do  rachunku dopisze się Boeingi – pierwszy jest już w Paryżu i wkrótce, w korzystnym dla Macierewicza momencie wyląduje w Warszawie.

To są setki milionów złotych. Nie służą wojsku, nie zwiększają  jego siły bojowej, zdolności rażenia, obronie kraju.

Z kasy MON  idą miliony do innych resortów np. na budownictwo drogowe (pod hasłem „zwiększenie mobilności wojska”) i „na „poprawę ich zdolności obronnych” do Straży Pożarnej, Policji, do lotniczego pogotowia ratunkowego. Skrupulatny audyt resortów zapowiadany przez premiera Morawieckiego  – o ile do niego dojdzie – powinien ujawnić nie jedną taką „perełkę”.

Wojska Obrony Terytorialnej są potrzebne i dobrze, że powstają. Faworyzowanie ich przez Macierewicza zakłóca logikę zakupów nowoczesnego uzbrojenia i wyposażenia WP . Ile jest żołnierzy WOT? Tego nie wie nawet chyba szef MON. Przebąkuje się o 800 oficerach i bliżej nie określonej liczbie żołnierzy. Dla tej, póki co, szczątkowej formacji w budżecie MON na 2018 r. zarezerwowano prawie 600 mln złotych. Tyle samo co, na Marynarkę Wojenną: 10 000 ludzi i kilkanaście jednostek pływających. Dla WOT Macierewicz kupił już ponad 50 tys. zestawów karabinów Grot po 10.000 zł  za sztukę, 1.000 pocisków tzw. amunicji krążącej, którą w dodatku nazywa dronami itp.

Co stanie się z tym sprzętem: pójdzie na przechowanie do kontenerów, których jeszcze nie ma? Czy stać nas na zamrażanie pieniędzy? Nie lubiane przez Macierewicza wojska operacyjne – siły realne – służące i ćwiczące w polu muszą sięgać do zapasów sprzętu i wyposażenia przechowywanego od lat 60-tych.

O co tutaj chodzi? Czy pieniądze na WOT są budżetowym „zaskórniakiem” Macierewicza, do których będzie sięgał, kiedy mu przyjdzie ochota?

Macierewicz grozi prezydentowi. Czy nowy premier zdecyduje się pomóc głowie państwa? Raczej wątpliwe. Duda, oprócz podzielenia się kłopotami nie ma nic do zaoferowania. Morawiecki to bankier. Bez tłustego zysku, bez ryzyka nie kiwnie palcem.