Pora na chadecję?


Prezydent Duda po swoim podwójnym wecie stał się wrogiem całej klasy politycznej. PiS go już nie lubi, bo okazał się niegrzeczny, nieposłuszny i zepsuł ukochaną reformę prezesa. Opozycja mimo pozornych pochwał też go nie lubi, bo swoją decyzją odciął jej paliwo dla tak pięknie rozwijającej się rewolty, a na haśle „Żądamy trzeciego weta” daleko się nie ujedzie. Jest jednak ktoś, kto prezydenta szczerze pochwalił. To episkopat, który w kwestiach politycznych zwykle niechętnie się wypowiada wprost. Politycy obu stron ostentacyjnie tego nie zauważyli, a moim zdaniem rzecz jest zauważenia warta.

Poparcie episkopatu dla prezydenta Dudy, skłania mnie do pewnej spekulacji. Otóż od 1989-tego roku mówi się o tym, że poważną siłą polityczną w Polsce powinna być chrześcijańska demokracja, taka choćby jak (uwzględniając oczywiście polską specyfikę) niemiecka CDU. Próbowano powołać taką partię, ale zarówno ZChN jak LPR były to ugrupowania skrajne, które nie mogły liczyć na szerokie poparcie. Ich politycy próbowali upiec swoje ciasteczka w kościelnym piecu, co ani nie wzbudzało entuzjazmu w episkopacie ani nie przekładało się na wyniki w wyborach.

W Polsce brakowało polityka prawdziwie chadeckiego, z jednej strony przywiązanego do wartości, z drugiej otwartego na dyskusję z ludźmi o odmiennych światopoglądach, zdolnego do kompromisu i równocześnie popularnego. No i dość młodego, żeby miał przed sobą perspektywę. Andrzej Duda spełnia te wszystkie kryteria. Episkopat zauważył to już dawno i od początku dyskretnie, ale wyraźnie obecnego prezydenta wspierał. Teraz wobec konfliktu z Jarosławem Kaczyńskim, idea tworzenia partii chrześcijańsko-demokratycznej z Dudą, jako liderem zaczyna nabierać realnych kształtów. Że to w polskich warunkach trudne? Może nie do końca.

W Polsce mamy widoczny kryzys zaufania do partii politycznych, podobny do tego, który we Francji wyniósł Emanuela Macrona. Bardzo wielu Polaków szuka partii, na którą mogliby głosować. Organizacyjny potencjał też istnieje: do partii Dudy natychmiast przyłączyłaby się Polska Razem Jarosława Gowina, być może także Kukiz’15. Ale największy potencjał jest w terenie. Przy każdej parafii można znaleźć sporą grupę ludzi inteligentnych, sprawnych organizacyjnie i gotowych poświęcić swój czas na sprawy społeczne, nie mówiąc o społecznych organizacjach przykościelnych. Koła nowej partii mogłyby powstawać błyskawicznie. Partia konkurencyjna wobec PiS jest potrzebna także z tego powodu, że Jarosław Kaczyński się starzeje i zaczyna popełniać błędy. Obecny kryzys też jest z jego winy: gdyby w porę zdyscyplinował ministra Ziobrę podwójnego weta prezydenta by nie było. Co gorsza w PiS nie widać pełnowartościowego następcy Kaczyńskiego. To nie wróży tej partii dobrze na przyszłość.

Oczywiście to wszystko spekulacje. Ale czy nie ma do nich powodu? Sami państwo oceńcie.