Fot. Fotolia
Fot. Fotolia

Świat owinięty aluminiowa folią


Emerytowany generał FSB Walerij Maliewanyj twerdzi, że rosyjskie służby specjalne pokryły europejską część Federacji Rosyjskiej „siatką Faradaya”. Wcześniej Maliewanyj stwierdził, że USA pokryły taką siatką cały glob.

W swojej wypowiedzi dla portalu NSN, emerytowany generał powiedział, że Rosja jako kraj, który najpóźniej rozpoczął formowanie „cyberarmii”, na razie na tym polu jest w tyle w porównaniu z innymi państwami.

Supertechnologia czy nieporozumienie?

– Musimy zrozumieć, że tę sprawę musimy rozwiązywać nie tylko za pomocą strumienia pieniędzy – powiedział Maliewanyj. – Cyberarmia Rosji na dzień dzisiejszy pokryła prawie całą europejską część (Federacji Rosyjskiej) „siatką Faradaya” i to pomaga w walce z terroryzmem, którą Rosja wzięła na swoje barki.

Komentatorzy zastanawiają się, co rosyjski generał miał na myśli. Pokrycie europejskiej części Rosji, a co dopiero całego świata, „siatką Faradaya” (czy też właściwie umieszczenie jej w klatce Faradaya – bo tak prawidłowo brzmi nazwa tej konstrukcji) jest niewykonalne, chyba, że chodzi o jakąś nieznaną supertechnologię.

Klatka Faradaya

Przypomnijmy, że klatka Faradaya, to metalowy ekran mający chronić przed polem elektrostatycznym. Wymyślona i skonstruowana została w 1836 roku przez fizyka angielskiego Michaela Faradaya w celu demonstracji jednego z podstawowych praw elektrostatyki.

Ponieważ na powierzchni idealnego przewodnika potencjał musi być w każdym punkcie równy, nie następuje wnikanie pola elektrycznego do wnętrza metalu, a tym samym pole elektryczne nie przenika przez metal. Dzięki temu we wnętrzu klatki, niezależnie od tego jak silnie jest ona naładowana, nie ma pola elektrycznego. W praktyce metale mają dostatecznie dużą przewodność elektryczną, aby płynące w nich prądy natychmiastowo kompensowały wymuszane różnice potencjału.

Najprostsza klatka Faradaya może być zrobiona np. z aluminiowej folii do pieczenia. W pewnym stopniu samochód jest przykładem klatki Faradaya (idealną, gdyby nie miał okien). Dlatego też nie spełnia on funkcji klatki Faradaya dla fal radiowych krótszych od wielkości okien (np. ultrakrótkich). Z kolei antena fal radiowych średnich i długich musi być wyniesiona poza samochód.

Wywiad elektroniczny w akcji

Komentując wypowiedź Maliewanego portal Belaruspartisan.org wyraża przypuszczenie, że być może generałowi chodziło o ochronę budynków i znajdującego się w nich sprzętu komputerowego przed ewentualnym tzw. „przechwytywaniem metodą Van Eck Phreaking”. Jest to proces przechwytywania zawartości ekranu monitora poprzez wykrywanie emitowanych przez niego fal elektromagnetycznych.

Jak możemy przeczytać na stronie Blogmobility.pl w metodzie Van Ecka wykorzystywane jest tzw. emanacja elektromagnetyczna urządzeń elektronicznych. Z opracowania wynika, że „odkąd urządzenia elektroniczne zaczęły być używane do przetwarzania informacji, często o poufnym charakterze, występowanie emisji ujawniającej nabrało szczególnego znaczenia. Badania nad emisją ujawniającą trwają już od lat pięćdziesiątych, w literaturze pierwsze wzmianki pojawiły się w roku 1967. Najbardziej znaną i znaczącą publikacją dotyczącą tego tematu jest opracowanie Vima Van Ecka „Electromagnetic Radiation from Video Display Units: An Eavesdropping Risk”. Wyniki jego doświadczeń doprowadziły do zmiany stereotypu, według którego wykorzystanie zjawiska ulotu elektromagnetycznego do podsłuchu jest mocno ograniczone przez wysokie koszty i trudności w stworzeniu odpowiedniego sprzętu. Z pojęciem emanacji elektromagnetycznej związany jest termin TEMPEST (Transient ElectroMagnetic Pulse Emanation Standard).

O co naprawdę chodzi?

W swoim komentarzu Belaruspartisan.org podkreśla, że promieniowanie elektromagnetyczne emanowane przez sprzęt komputerowy mogą zostać przechwycone i przetłumaczone, w sposób, który umożliwia hakerom zdalnie przeglądanie danych na ekranie w czasie rzeczywistym bez użycia przewodów, kabli lub kamery.

– Nie trzeba być ekspertem, aby zrozumieć, że pokrycie klatką Faradaya terytorium tak ogromnego, jak np. europejska część FR jest zadaniem raczej niemożliwym. W najlepszym wypadku można więc mówić o ochronie budynków FSB lub najważniejszych instytucji państwowych – czytamy w artykule na stronach białoruskiego portalu.

Babcia i wnuczek ze służb specjalnych

Walerij Maliewanyj to postać nietuzinkowa – pisarz i historyk służb specjalnych, członek Związku Literatów i Dziennikarzy Rosji, akademik Rosyjskiej Akademii Nauk Prawnych, członek Związku Prawników w Moskwie, wiceprezes Stowarzyszenia Weteranów Służb Specjalnych „Berkut”, współprzewodniczący Stowarzyszenia Kultury Rosyjskiej w Paryżu, autor 15 książek i 49 skryptów.

Jak możemy się dowiedzieć z informacji zamieszczonych na stronach portalu Livelib.ru Walerij Malewanyj urodził się w rodzinie oficera NKWD. Ukończył Wyższą Szkołę Wywiadu i Sabotażu GRU. Brał udział w operacjach specjalnych w Czechosłowacji (1968), na Kubie, a także w Somalii, Nigerii, Etiopii i Angoli. Bardzo interesującą postacią była także babcia Maliewanego, Raisa Burawina, która od 1919 pracowała w Sekcji Specjalnej Czeka i nadzorowała tworzenie partii komunistycznych w Stanach Zjednoczonych i innych krajach. Była współtwórczynią Kominternu, który w rzeczywistości był oddzielną sowiecką służbą specjalną.