wikipedia
wikipedia

Szyszko o Białowieży, czyli idylla i rozdwojenie jaźni


Polacy nic się nie stało. Mówiąc, po prostu minister Szyszko gra w durnia z Unia Europejską. W Puszczy Białowieskiej – mówił minister środowiska na konferencji prasowej – wszystko jest w jak najlepszym porządku; nie wiadomo po co od miesięcy jest taki zgiełk wokół tego, co się w niej dzieje. Przy wtórze dyrektora Lasów Państwowych zapewniał, że nie będzie żadnej kary do zapłacenia z kasy państwowej; decyzja europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który nakazał natychmiastowe wstrzymanie wycinki i zagroził karami od 100.000 euro dziennie jest „widzimisię” sędziów, którzy nie wiedzą, co czynią bo na lasach, a tym bardziej puszczach się nie znają.

Z ekologami też właściwie nie wiadomo jak to było ani po co pojawili się w Białowieży. Jest pełna sztama, obopólny szacunek i wspólna troska. Władza ministerialna i leśna jest z nimi w ciągłym kontakcie, rozmawia przy stole, chętnie, często i merytorycznie bez pośrednictwa Policji i Straży Leśnej.

Wycinki – kontynuował minister i dyrektor lasów – nie było, nie ma i nie będzie. Wierząc obu panom można by sądzić, że „harvestery”, ciężkie maszyny do wyrębu lasu – od miesięcy filmowane w Białowieży w czasie zrywki nie tylko chorych drzew – zbłądziły tam przypadkiem, a ich obsługi coś sobie sporadycznie zetną, dla zabicia czasu. Zresztą „harvestery” – zapewniano – już znikają z lasu; postanowienie Trybunału Sprawiedliwości nie ma z tym nic wspólnego, po prostu przypadkowa zbieżność w czasie; maszyny nie są potrzebne – zrobiły co trzeba. Nadleśniczy renegocjują umowy z ich właścicielami. Zapłacą z kieszeni podatników za zerwane kontrakty. W puszczy zostaną tylko pilarki i pojedynczy pracownicy zakładów usług leśnych. Tu i tam, trzeba będzie wyciąć jakieś drzewo, aby ze skutkiem tragicznym nie upadło komuś na głowę, zapewne przypadkiem w tych partiach puszczy gdzie turyści się nie zapuszczają.

Wszystko co robi się w Białowieskim Parku Narodowym i sąsiadujących z nim nadleśnictwach   podkreślali minister i szef leśników – jest w zgodne z prawem polskim i europejskim. Osobiście, obaj panowie, resort ochrony środowiska i wszelkie podległe im służby skrupulatnie pilnują przestrzegania przepisów. Od zawsze, co do joty i bez wyjątków. Robią to kierowani, wyłącznie, troską o bezpieczeństwu obywateli zagrożonych fizycznie przez 1,5 miliona drzew zaatakowanych przez kornika, który, zresztą z winy Tuska rozpanoszył się w puszczy w minionym okresie, kiedy Polska była w ruinie.

Idylla i rozdwojenie jaźni. Słuchając  w czasie konferencji odpowiedzi ministra Szyszko i najważniejszego leśnika w kraju można było odnieść wrażenie, że puszczańskie protesty, które od miesięcy i tygodni każdy na własne oczy ogląda w relacjach telewizyjnych są złudą i fatamorganą;  racje protestujących ekologów nie odpowiadają prawdzie i wiedzy o ochronie szczególnie cennych zasobów leśnych.

Minister Szyszko raz jeszcze pokazał, że żyje w innym świecie. Ten realny, który istnieje, przynajmniej w Puszczy Białowieskiej za sprawą jego decyzji go nie interesuje. Ktoś, kto wytyka mu błędy, samowolę i chore przeświadczenie o własnej racji działa z pozycji wrogich i szkodzi Polsce wybijającej się pod przewodem PiS na prawdziwą niepodległość. Właśnie Polsce. Odmieniano ją na konferencji przez wszystkie przypadki. Zdaniem ministra to „Polska”, a nie on osobiście i rząd PiS znalazła się na cenzurowanym w kraju i zagranicą w wyniku akcji w Białowieży, to „Polska” a nie rząd ma być ukarana, trzeba bronić jej przed UE jak, nie przymierzając, przed złośliwym kornikiem.

Konferencja prasowa ministra Szyszki była kolejnym przykładem jak PiS zaklina rzeczywistość; kreuje własną, nie  mającą nic wspólnego z tym, co się dzieje naprawdę. Oczywiście, tak można. Zawsze jednak, do czasu. Prędzej czy później partyjni działacze wyniesieni do wysokich stanowisk rządowych mogą stać się obciążeniem dla swoich mocodawców i partii z której się wywodzą i którą reprezentują. Wyrządzają szkodę, w trudnym dla PiS momencie rekonstrukcji rządu  i nie rozwiązanego konfliktu z prezydentem o panowanie nad sądownictwem. W dodatku, co udowodnił minister Szyszko, nawet nie zdają sobie z tego sprawy i brną w zaparte.

Nie ma przypadku w tym, że szef resortu środowiska poranek przed występem na konferencji prasowej spędził – jak można sądzić – na dywaniku u premier Szydło. Szefowa rządu ma dość zaogniania konfliktu z Unią Europejską . Ostatnio musiała przełknąć sporo: bardzo krytyczną rezolucję Parlamentu Europejskiego, napiętnowanie rasistowskich haseł na marszu niepodległości w Warszawie i zignorowanie przez szefów rządów państw unijnych jej wystąpienia w obronie patriotów, tweet Tuska, który rozpalił emocje w PiS i wywołał erupcję potępień ze strony działaczy tej partii,  zwłaszcza zagrożonych utratą stanowisk w wyniku rekonstrukcji.

Od ekologów wiemy, że w tym roku w Puszczy Białowieskiej wycięto 4 razy więcej drzew niż w ubiegłym roku;  30 procent nich miało ponad sto lat. Minister zakwestionował te liczby. Obrońcy przyrody twierdzą, że uzyskali je z nadleśnictw, oficjalnie w ramach tzw. informacji publicznej. Zobaczymy kto ma rację. Można się obawiać, że zanim opinia publiczna dowie się prawdy polecą głowy nadleśniczych.

I będą to, najprawdopodobniej, jedne z ostatnich decyzji ministra Szyszki. Podobno jego dymisję, najbliższe otoczenie prezesa Kaczyńskiego, uzgodniło już z politycznym ojcem chrzestnym ministra – ojcem Rydzykiem. Od czasu gdy dostał potężne, wielomilionowe dofinasowanie unijne do swojego projektu geotermii w Toruniu redemptorysta bardziej przyjaznym okiem patrzy na Brukselę. Już nie widzi w niej Hitlera („Unia Europejska jest jak Hitler!, Hitler nie miał Boga w sercu. To tak jak Unia Europejska teraz”– mówił Rydzyk na spotkaniu Rodziny Radia Maryja w parafii Św. Jerzego w Kętrzynie). Trudno się dziwić zmianie tonu. Na pozytywne załatwienie czekają kolejne wnioski o dofinansowanie z UE np. na zagospodarowanie działek praktycznie za darmo przekazanych przez władze miejskie w Toruniu.

Od 20 listopada br. bije licznik kar. Za każdy dzień nieprzestrzegania zakazu wycinki, co najmniej, 100 000 euro. Po kursie z 21.11.2017 r. to 423 000 złotych codziennie; prawie 18 tysięcy złotych na  godzinę.

Ewentualna kara zostanie naliczana, o ile do połowy grudnia, do rozprawy Trybunału Sprawiedliwości minister środowiska, za zgodą rządu PiS będzie kontynuował wyręb Puszczy Białowieskiej, poza uzasadnionymi i udokumentowanymi przypadkami usuwania martwych drzew zagrażających bezpieczeństwu, głównie wzdłuż dróg, linii kolejowych i szlaków turystycznych.