trolling

Trolle, idole i fałszywe wiadomości


Okazuje się, że obecnie każdy z internautów posiadający konto w serwisie społecznościowym, publikujący często nieprzychylne dla wojska, rządu memy lub komentarze może zostać botem lub trollem i być inwigilowanym przez specjalnie do tego przeznaczone jednostki.

W artykule „Wojsko sprawdza trolli” tygodnik Do Rzeczy wyjawił, że „…udało się poznać część z materiałów i wyników badań monowskich analityków dotyczących wojny informacyjnej w zakresie osób związanych z kierownictwem MON i polskim wojskiem.” Narracja tekstu tego prawicowego tygodnika jest antyrosyjska, co nie powinno dziwić czytelników.

Po zapoznaniu się z niniejszym artykułem dowiadujemy się, że każdy internauta może być inwigilowany, gdyż jego działania w sieci mogą zdaniem analityków MON nosić znamiona tzw. trollingu.

Rzecz dotyczy jednego z rzekomo najaktywniejszych użytkowników polskiego Twittera: „BeMiki69” kolportującego treści krytyczne dla polskiej armii i zmian w wojsku. Zdaniem wojskowych analityków ma to być prawdopodobny przykład na funkcjonowanie zaprogramowanego bota.

Jeden z przytoczonych zarzutów brzmiał… „Analitycy MON zwracają uwagę na częstotliwość twittów – średnio 47 dziennie.”

Osobiście znam osoby, również dziennikarzy, którzy dziennie potrafią zamieścić znacznie więcej informacji, a nie są trollami. Nawet ja wrzucam czasami dużo informacji na Facebook, Twitter jest mi raczej obcy. Przyświeca mi idea, by zapoznawać społeczeństwo z tym, co dzieje się w kraju i na świecie. Zatem mogę zostać oceniona jako troll lub bot – fałszywe automatyczne konto, co byłoby przykre dla mego człowieczeństwa. Ale bądźmy poważni.

Jak podał MON ”użytkownik oddziałuje na dużą społeczność, która kolportując informacje oddziałuje na naturalną infosferę.” Każdy, kto z ciekawości zajrzy na ten profil może samodzielnie ocenić to oddziaływanie na rzeczoną infosferę.

Rządowi analitycy twierdzą także, że tzw. „Wzorzec Behawioralny” sugeruje że użytkownik jest nieaktywny wyłącznie przez 2 godziny na dobę, co oznacza, że mamy do czynienia albo z zaprogramowanym botem cyklicznie o wskazanych porach kolportującym treści korzystne z punktu widzenia Moskwy, albo z zespołem ludzi pracujących pod tym kontem.

Czy faktycznie ów „pan troll” lub „pani troll” jest fałszywym użytkownikiem botem lub realnym nastawionym na działania propagandowe trollem opłacanym przez Moskwę? Czy BeMiki69 nieaktywny na Twitterze, tylko przez dwie godziny na dobę robi tak z premedytacją, gdyż stale pracuje na rzecz ”obcego państwa” i trolluje MON? Czy też jesteśmy wkręcani przez prawicowe medium przychylne rządowi  i jeden z resortów w ich wyimaginowaną walkę z agenturą rosyjską?

Możliwe też, że ów użytkownik, a dokładnie użytkowniczka, na zdjęciu profilowym uśmiechnięta Pani, pozdrawiająca inne użytkowniczki w swoich postach, jest osobą samotną, zainteresowaną określonymi tematami i tak, jak wiele osób spędza gros czasu na serfowaniu po sieci i kontaktach z innymi internautami w mediach społecznościowych.

Znam wielu takich realnych, prawdziwych internautów wysyłających memy, stanowczo okazujących niechęć do ekipy rządzącej, których prawdopodobną przypadłością podyktowaną samotnością jest potrzeba kontaktu z innymi, wzbudzenie zainteresowania, więc żyją tzw. życiem wirtualnym, niemalże całą dobę.

Według badań Digital in 2017 Eastern Europe, w Polsce mamy 15 milionów użytkowników mediów społecznościowych. Jest, więc z kim dyskutować, to niemal połowa Polaków. Połowa kolportująca w sieci różnego rodzaju posty, memy, komentarze, artykuły, przychylne i nieprzychylne ekipie rządzącej.

Czy zatem artykuł i działania MON mają na celu szerzenie antyrosyjskiej propagandy poprzez tego typu publikacje i inwigilowanie internautów?

Postawmy także inną tezę, że antyrządowe publikacje i domniemania, jakoby niektórzy przedstawiciele rządu mieli niejasne powiązania z Rosją, mogą być powodem do odwracania uwagi od takiej narracji poprzez pokazową nagonkę na trolli i szpiegów, jak Rosjanin Dmitryi K. wydalony z Polski na wniosek ABW, który inicjował elementy wojny hybrydowej.

Powyższa teza w bliższej lub dalszej perspektywie zostanie lub nie potwierdzona, ale do tego czasu jesteśmy narażeni na stałą inwigilację w sieci, tylko dlatego, że zamieszczamy nieprzychylne rządowi memy lub posty. Taka praktyka stawia wspomniane 15 milionów użytkowników mediów społecznościowych w Polsce w roli potencjalnych trolli lub botów, nie mówiąc już o czymś gorszym.

Jakimi trollami jesteśmy. Warto sprawdzić.

Spośród wielu sporządzonych list i opisów trolli na uwagę zasługuje kilka kategorii. Troll-kret jest najtrudniej rozpoznawalny. To osoba bardzo inteligentna, z dużą wiedzą, fanatyk, ma maksymalnie uzupełniony profil, zazwyczaj nie atakuje w dyskusjach, a powątpiewa. Kolejny to tzw. antytroll, opłacany użytkownik działający najczęściej w grupach wzajemnie prowadzących dyskusje i komentujący swoje wpisy, bywa, że polemizują ze sobą, są trudni do zweryfikowania. Ciekawym typem jest troll nieświadomy, początkujący, aktywny w dyskusjach stosuje liczne chwyty erystyczne, jest pewny siebie i chce wygrać każdą dyskusję z każdym. Natomiast troll początkujący, to osoba  działająca świadomie, ma fałszywy profil opatrzony kilkoma zdjęciami i materiałami dla uwiarygodnienia, bywa, że ma też kilku znajomych, prawdopodobnie nieświadomych jego działania lub dodanych
z przypadku. Troll ten bierze aktywny ideologiczny wręcz udział w dyskusjach stosując bardzo typowe chwyty propagandowe. I na koniec troll zaawansowany, czyli płatny, to osoba, która pisze kilkadziesiąt komentarzy dziennie, na różnych portalach. Całość działań jest kontrolowana.  Całą armię takich trolli wykorzystują służby rosyjskie. Ale czy jest nią pani „BeMiki69”?

 

Ewa Linde