walesa

Wałęsa się dosiada


Obywatele RP była to do tej pory głośna, ale niezbyt liczna grupa zaciekłych przeciwników PiS. Wymyślili właściwie jeden patent na walkę z kaczystami: zakłócanie miesięcznic smoleńskich. Patent nie jest zły. Jeśli się organizuje demonstrację, jej znaczenie zależy od tego, ile osób weźmie w niej udział. Do zakłócania miesięcznicy nie trzeba tłumów, wystarczy niezłe nagłośnienie. Proste i skuteczne.

PO upadku KOD-u zakłócanie miesięcznic okazało się jedyną formą opozycyjnej działalności ulicznej i bardzo zyskało na znaczeniu. Miesiąc temu do siedzących na jezdni i blokujących marsz PiS-u Obywateli przyłączył się Władysław Frasyniuk i niesienie go przez policje odnotowały i wielokrotnie powtarzały telewizje krajowe i zagraniczne. Teraz dosiąść się do Obywateli postanowił zawodnik cięższej kategorii – Lech Wałęsa.

Były prezydent jest bardzo pewny siebie i ogłasza, że razem z nim dosiądzie się do grupki Obywateli RP milion Polaków, a ponieważ żadna policja świata nie jest w stanie wynieść miliona osób PiS upadnie, a Wałęsa zamknie Kaczyńskiego do więzienia. Nie bardzo wierzę w ten milion i upadek rządu, ale jeśli do Wałęsy dosiądzie się powiedzmy piętnaście tysięcy, policja i tak będzie miała ogromny kłopot. Zapewne w gabinetach prominentów partii rządzącej trwają obecnie dyskusje, jak siedzącego na jezdni Wałęsę sprytnie wymanewrować. Sposoby na to są, sam widzę kilka, ale zachowam je dla siebie.

Najprościej – twierdzi mój sąsiad – byłoby odpuścić sobie te miesięcznice i niech Wałęsa siedzi na jezdni do sądnego dnia. Nie takie to proste. Żelazna zasada PiS-u brzmi: „nigdy się nie cofamy”. Żelazny elektorat tej partii jest do tego przyzwyczajony i odwołanie miesięcznicy, lub w ogóle miesięcznic uznałby za ogromną porażkę. Na to partia Jarosława Kaczyńskiego nie może sobie pozwolić. Z drugiej strony liczba siedzących na asfalcie może systematycznie rosnąć i powstanie sytuacja „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”. I tak miesiąc w miesiąc – bez końca.

Większości Polaków – jak wskazują badania – miesięcznice już się znudziły. Powoli znudzą się także protesty przeciwko nim. Zainteresowani będą stosować coraz to nowe fortele, ale będzie to raczej spektakl przy pustej widowni. Jest za to inne ciekawe zagadnienie: dowiemy się, jaka jest realnie polityczna wartość Lecha Wałęsy. Ile tych osób w końcu przyjedzie? Jeśli niewiele – czy Wałęsa uzna to za porażkę, czy też będzie się upierał, że na własne oczy widział milion?

Na koniec anegdota. Znany z pochwał stanu wojennego pułkownik Mazguła oznajmił, że jeśli Frasyniuk zostanie wezwany na przesłuchanie, on też tam przyjdzie i w ogóle odtąd będzie chodził za Frasyniukiem krok w krok. Doprawdy, Pan Bóg chyba nie lubi Władysława Frasyniuka, skoro go pokarał ciągłą obecnością Mazguły. To zbyt surowy wyrok, proszę Szanownego Stwórcy.