Fot. Bohoboco
Fot. Bohoboco

Życie i tak wciąż mnie zaskoczy


Wierzę w przypadek, to on sprawił, że jestem teraz w tym miejscu. Jestem szczęśliwa, że moje ciche marzenia się spełniły – zdradza HELENA NOROWICZ, aktorka i modelka, osoba wyjątkowa, która po osiemdziesiątce potrafi zachwycać na wybiegu, a dwa lata temu została Ikoną Stylu i miesięcznik „Elle” wyróżnił ją statuetką Elle Style Awards. Nie oczekuję od losu niczego więcej – powiedziała w rozmowie z portalem 38milionów – był dla mnie bardzo łaskawy.

38milionów: Chciała Pani zostać sportowcem, jednak los postanowił, że została Pani aktorką.

Helena Norowicz: Wszystko przez przypadek. Dzięki niemu jestem teraz w miejscu, które wydawało się dla mnie już nieosiągalne. Całe życie interesowałam się sportem i gimnastyką. Każdą wolną chwilę poświęcałam na bieganie i grę w siatkówkę. Marzyłam o studiach na AWF, a w głębi serca o aktorstwie. Jako młoda dziewczyna z kina czy teatru, wychodziłam oszołomiona, gra aktorów zawsze mnie wewnetrznie poruszała. Ciągle myślałam, że to jednak nie dla mnie. Że nie dam sobie rady.

Skąd ta myśl?

Brakowało mi pewności siebie. Chwalono mnie za interpretację wierszy, za poruszające recytacje. Ale nie byłam pewna czy to moja droga. Ciągle miałam w głowie historię pewnej dziewczyny, bardzo pięknej zresztą; pojechała do Warszawy zdawać do szkoły teatralnej i niestety, nie przyjęto jej. Pomyślałam, skoro ona się nie dostała, to ja też na pewno nie mam szans.

Sport namieszał w Pani życiu…

Namieszał – a może pomógł? Z pewnością naprowadził na odpowiednią drogę…



W 1953 roku złożyłam papiery na AWF i pojechałam na obóz sportowy. Telefon wtedy był rzadkością, nie miałam kontaktu z domem. Gdy wróciłam czekała na mnie wiadomość, że egzaminy odbyły się tydzień temu. Siostra zaproponowała mi, wyjazd do Wrocławia, też do szkoły sportowej. Niedaleko był teatr, dla mnie dziewczyny z Koszalina nie lada atrakcja. Tam zobaczyłam informację o naborze do szkoły teatralnej w Łodzi. Pomyślałam sobie: idź! co Ci szkodzi, przekonaj się czy to o czym marzyłaś jest dla Ciebie. Miałam tydzień na przygotowanie. Zostałam zakwalifikowana. Po egzaminach z 46 kandydatów zostało 14. Byłam strasznie szczęśliwa, ale ciągle nie wierzyłam w siebie.

Dlaczego?

Był ciągły przesiew, zostawali najlepsi. To, że byłam wśród nich było dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Wymagano od nas bardzo wiele; przygotowywano do teatru, a tam gra się zupełnie inaczej niż w filmach. Teraz teatr idzie na łatwiznę, są mikroporty. Ułatwiają granie osobom o cichym głosie, nam wbijano do głowy: mów tak, aby słyszano cię w ostatnim rzędzie.

Kiedy uwierzyła Pani, że może być aktorką?

Pewniej poczułam się po trzecim roku. Nie było łatwo, utrzymywałam się sama, miałam 300 zł miesięcznie na akademik, jedzenie, ubranie. Nie wystarczało – rodzice nie byli w stanie mi pomóc. Dopiero po trzecim roku dostawałam 750 zł, wtedy było mi dużo łatwiej. Miałam gdzieś z tyłu głowy, że jestem dorosła i sama muszę o siebie dbać. Rezultat tego samozaparcia był widoczny, schudłam i zaczęły wypadać mi włosy. Ale wytrwałam.

Skąd pomysł, by zostać modelką?

Nigdy o tym nie myślałam. Interesowałam się modą ale zawsze byłam „inna”. Chciałam mieć to co mi sie podoba, a nie co modne. Wszyscy chodzili w jeansach, ja nie. Szyłam u krawcowej sukienki, które mi odpowiadały, np. czarną z tafty. Widziałam taką w filmie i chciałam ją mieć. Wzbudzała ogromne zainteresowanie. Studiowałam pismo „Elle”, które było ciężko dostępne, to ono ukszatałtowało moje poczucie estetyki. W 2015 roku zostałam Ikoną Stylu i dostałam statuetkę „Elle Style Awards”. To było dla mnie wielkie zaskoczenie.

Teraz jest Pani bardziej aktorką czy modelką?

Jestem aktorką, zawsze nią będę. Aktorstwo jest kreatywne, dzięki niemu zostałam modelką. Mój aktorski charakter kształtował nieżyjący już Tadeusz Łomnicki; był moim idolem. Umiejętność i wrażliwość pozwala wcielić się w zupełnie inną postać, osobowość. To najistotniejsze w aktorstwie. I pomocne w pracy modelki.

A jak to się stało, że wystąpiła Pani w kampanii Bocoboho?

Byłam już na emeryturze, nie liczyłam, że coś jeszcze wydarzy się w moim życiu artystycznym. Poznałam Aleksandrę Popławską, świetną aktorkę i reżyserkę. Miała dla mnie propozycję i potrzebowała mojego zdjęcia. Miałam takie sprzed 30 lat. To już nie byłam ja. Zrobiła mi zdjęcie i umieściła je na swojej stronie internetowej. Wzbudziło ogromne zainteresowanie. Skontaktowali się ze mną projektanci Bohoboco i zaproponowali sesję zdjęciową nowej kolekcji. Szok! Znowu zaczęłam rozmawiać sama ze sobą, przekonywać samą siebie. Mimo mojego wieku, podjęłam wyzwanie.

Fot. Bohoboco

Czym teraz dla Pani jest moda?

Nie jest chlebem powszednim – jest dodatkiem do niego. Poprzez udział w kampani Bohoboco chciałam pokazać, że nie istnieje bariera wieku, że kobiety bez względu na liczbę lat mogą wyglądać i czuć się świetnie.

Do tego nie wystarczą modne stroje – na wybiegu ciężko się pracuje. Potrzebna jest młodzieńcza kondycja.

Dlatego ćwiczę, 1,5 h przynajmniej 3 razy w tygodniu. W domu. Może to nie jest w pełni profesjonalne bo w ćwiczeniach bardzo dużą rolę odgrywa oddech a ja nie potrafię go kontrolować tak jak bym chciała. Nie mam trenerskiej wiedzy na jakie ćwiczenia powinnam położyć szczególny nacisk. Robię wszystko tak jak umiem i tak jak mogę. Kiedyś zastanawiałam się czy mając 66 lat zrobię szpagat. Teraz mam 82 lata i go robię. Aktywność mam ciągle w sobie wolę przejść dwa przystanki niż przejechać.

Dobra kondycja to twarda dyscyplina.

Czasem jestem leniwa jak każdy, przekładam ćwiczenia na inny dzień ale mam świadomość, że to jest mi potrzebne i ćwiczę z chęcią. Zwracam uwagę na właściwą dietę, aktywność i sposób życia. Oznaki starości to nie tylko zmarszczki, to też mięśnie, kolagen i sprawność fizyczna. Nie uważam się za kogoś szczególnego, nie korzystam z operacji plastycznych, staram się dbać o skórę, używam kremów ale nie tych z najwyższej półki. Czasem wystarczy tylko dobry makijaż i fotograf, aby niesamowicie wyglądać na sesjach.

Na zakończenie zadam typowe pytanie, co planuje Pani na ten rok?

Życie jak i ostatnie doświadczenia, nauczyły mnie żebym nie wiem jak zaczeła wszystko planować to życie i tak wciąż nas zaskoczy. Jedynym planem jest otwartość, jeśli dostanę jakąś propozycję na pewno ją rozważę. Muszę się liczyć z tym, że takich propozycji mogę już nie dostać, lecz ciągle mam nadzieję. Dbam o swoja kondycję i dzięki temu staram się czegoś od siebie oczekiwać gdyby coś się wydarzyło, będę do tego przygotowana.

Dziękuję za rozmowę.