nangarkhel

Maczuga Macierewicza


Nie tak dawno minęła znamienna rocznica. Dziesięć lat temu, w sierpniu 2007 r., polscy żołnierze dopuścili się ponoć „ludobójstwa”,  ostrzeliwując wioskę Nangar Khel w Afganistanie w trakcie pościgu za sprawcami ataku minowego na polski transporter opancerzony

Macierewicz był wówczas szefem kontrwywiadu wojskowego. Nieszczęśliwy wypadek stał się dla niego wymarzoną okazję do tego, co tak chętnie zrealizuje już jak szef resortu obrony usuwając  z wojska najbardziej doświadczoną kadrę dowódczą. Niemal natychmiast po tragedii Macierewicz zaczął wykorzystywać tragedię (kilka osób zabitych w tym dzieci) jako pretekst do spowodowania  szybkiej wymiany dużej części kadry kierowniczej w myśl zasady: tacy żołnierze jacy dowódcy – w domyśle: nieprofesjonalni, pewnie skorumpowani.

Obecny szef MON nie zasypywał gruszek w popiele, aby dopiąć swego. 21 sierpnia 2007 r., a więc cztery dni!!! po zdarzeniu sporządził raport – donos do  A. Szczygły, ówczesnego ministra obrony narodowej (ofiara katastrofy smoleńskiej). „Proszę Pana Ministra – pisał  – o rozważenie zintensyfikowania czynności dochodzeniowo-śledczych prowadzonych w przedmiotowej sprawie”.

Siedząc w Warszawie, bez czekania na szczegółowe raporty z dowództwa polskiego kontyngentu przesądził o winie żołnierzy, stwierdzając autorytatywnie, że nie było powodu do strzelania w kierunku wioski, że to było przestępstwo, a polscy żołnierze ponoszą całkowitą odpowiedzialność za to co się stało.

Donos szefa SKW, rozkręcił, ciągnącą się potem latami aferę. Prokuratora wszczęła śledztwo. W telewizjach, także poza Polską, pokazano żandarmerię aresztującą żołnierzy – w końcu uniewinnionych –  uwłaczając ich honorowi, traktując jak najgorszych przestępców.

Ciągle – to ewidentne zaniedbanie opozycji – nie została przedstawiona opinii publicznej rzeczywista rola jaką obecny minister odegrał w rozpętaniu nagonki na Wojsko Polskie z powodu rzekomej „zbrodni” w Nangar Khel; sprawy, która dla Macierewicza stała się niczym innym jak okazją do  podeptaniem godności polskich żołnierzy.

Może więc warto do niej wrócić. Choćby po to, by jasno pokazać jaki jest stosunek obecnego ministra do Wojska Polskiego, jak potrafi traktować jego żołnierzy. Przy okazji warto  powiedzieć na czym polega cywilizowany, oparty na natowskich standardach cywilny nadzór nad wojskiem i czym on się różni od walenia polityczną maczugą przez polityków mających z wojskiem tyle wspólnego ile pięść ma z okiem.

Ps. W sprzedaży jest jeszcze ciągle książka Edyty Żemły poświęcona tamtym wydarzeniom. Warto sięgnąć.

okladka nangar