Anna-Chapman-Maxim

Moja kulpa


Ostatnio bardzo modne są oskarżenia o kontakty z Rosjanami. W Ameryce oskarża się o nie Donalda Trumpa, a dokładniej jego synów, zięciów i inne tego rodzaju osoby. W Polsce o kontakty z Rosjanami jest oskarżony pan Macierewicz – powstała nawet książka na ten temat, oraz pan Kaczyński, który się wprawdzie nie kontaktował, ale podobno ma zamiar zostać polskim Putinem, więc jakieś związki są. Tropienie kontaktów zatacza coraz szersze kręgi, więc postanowiłem, że nie będę czekał aż mnie wytropia i od razu przyznam się do wszystkiego.

Otóż w czasach komuny, jako student dorabiałem sobie pilotowaniem wycieczek zagranicznych. Przeważnie były to poczciwe wycieczki z bratniej Czechosłowacji, ale kilkakrotnie – powiedzmy to otwarcie – trafiły mi się wycieczki sowieckie, a w nich Rosjanie i Rosjanki, z którymi miałem kontakt. Moje kontakty z Rosjanami, a może nawet Sowietami polegały na spożywaniu z nimi wódek gatunkowych o nazwach „Maskowskaja”, albo „Stolicznaja”, albo obydwu naraz.

Wyżej wymienione wódki doprowadzały mnie szybko do stanu upojenia alkoholowego, w czasie którego wielokrotnie zachowywałem się w sposób niegodny, śpiewając z równie pijanymi Sowietami „sierdce tobie nie choczetsa pakoja”, „albo szyraka strana maja radnaja”, przy czym muszę przyznać, iż miałem świadomość, że ta „szyraka strana” to Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Podczas spożywania „Maskowskiej” i „Stolicznej” bywało, że urywał mi się film i sam nie wiem, co wtedy śpiewałem i mówiłem, ale na pewno nie zdradzałem tajemnic państwowych, bo żadnych tajemnic państwowych wtedy nie znałem.

Jeszcze gorzej przedstawiały się moje kontakty z obywatelkami sowieckimi, a konkretnie z niejaką Swietłaną A. Dopuszczam myśl, że Swietłana A. była osobą celowo mi podstawioną przez wiadome służby, a ja poszedłem na jej lep zwabiony niepospolitą, słowiańską urodą wyżej wymienionej Swietłany. Z A. także dopuszczaliśmy się ekscesów alkoholowych, które stosunkowo szybko przeobraziły się w ekscesy o charakterze erotycznym. Ekscesów z obywatelką sowiecką dopuszczałem się z wielką chęcią i entuzjazmem, starając się czynić to jak najczęściej i najintensywniej.

Byłem bardzo zrozpaczony, gdy Swietłana A. udała się z powrotem do Związku Sowieckiego, na szczęście nie przyszło mi wtedy do głowy udać się tam w ślad za nią. Po głębokim zastanowieniu dopuszczam myśl, że w archiwach np. GRU mogą znajdować się zdjęcia przedstawiające mnie śpiewającego „szyraka strana maja radnaja”, spożywającego „Stoliczną”, oraz leżącego pod stołem w pensjonacie w Zakopanem. O ile wśród wrażych Sowietów znajdował się osobnik zdolny do wdrapania się na rosnący obok pensjonatu świerk, mogą być tam także zdjęcia moje i Swietłany A. w sytuacji niedwuznacznej.

Więcej win nie pamiętam, biję się w pierś wołam moja kulpa i informuję prokuraturę, że mój adres jest w posiadaniu portalu 38milionów, wiec można spokojnie do mnie przyjechać i mnie aresztować. Uf, ulżyło mi.

[Od redakcji: powyższe zdjęcie jest tylko – jak to się mówi – „poglądowe”. Nie przestawia ono niestety Swietłany A., choć bardzo jesteśmy jej ciekawi]