Fot. Fotolia
Fot. Fotolia

Premier swoje – ministrowie swoje


W podatkach „dobra zmiana” staje się coraz bardziej odległa. Zapowiedzi z kampanii wyborczej Beaty Szydło pozostają na papierze; plany na przyszłość są niespójne, przynajmniej sądząc po wypowiedziach premier i ministrów.

Już dość dawno szefowa rządu ogłosiła, że w 2017 r. nie będzie żadnych zmian w podatkach. Potem, w grudniowym wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej lekko zmodyfikowała swoje stanowisko:

– Będziemy nadal pracować nad uszczelnieniem systemu podatkowego – zapowiedziała, potwierdzając, że tym roku „żadnych zmian w podatkach nie będzie”, a „system podatkowy będzie funkcjonował na tych samych zasadach jak do tej pory”.

Jednak jak „uszczelniać” nie zmieniając przepisów? Tego dylematu nie miał wicepremier Morawiecki. Ostatnio udzielił kilku wywiadów, w których informował o przygotowaniu wielu zmian w systemie podatkowym, w tym w szczególności w przepisach dotyczących podatku VAT.

– W najbliższym czasie ich projekt – zapowiedział Mateusz Morawiecki – znajdzie się w Sejmie i zapewne szybko zostanie uchwalony, ponieważ wyłudzenia tego podatku są ciągle bardzo poważnym problemem.

Zaproponowane modyfikacje przepisów wicepremier określił jako „drugi znaczący krok w uszczelnianiu systemu poboru tego podatku.”

Zapewnienia Beaty Szydło, że rząd nie ma zamiaru dokonywać zmian podatków zignorował Henryk Kowalczyk, minister w Kancelarii Rady Ministrów. Potwierdził on w obecności premier, że jest planowane obniżanie skali podatkowej, np. CIT dla małych przedsiębiorców z 19 na 15 proc.

– Dla małych przedsiębiorców o najniższym dochodzie – stwierdził Kowalczyk – zostaną obniżone kwoty składek po dwóch latach prowadzenia działalności. Minister nie sprecyzował jakie składki ma na myśli.

Mało precyzyjnie o ulgach dla małej przedsiębiorczości mówił też wicepremier Morawiecki:

– Dla małej działalności gospodarczej, tej do 5 tys. Zł, ZUS będzie mniej kosztował – to jest nasz plan na ten rok. Będzie działalność nierejestrowa, to jest również dla tych małych firm. Zastanawiamy się też nad tym, aby na pierwsze półrocze działalności gospodarczej, tej nowozakładanej, w ogóle nie było ZUS-u, albo żeby był niższy – powiedział Morawiecki.

Przypomniał, że od pierwszego stycznia tego roku dla małych firm została wdrożona jednorazowa amortyzacja kosztów środków trwałych, co jego zdaniem rozrusza inwestycje.

Jego słowa poruszyły internautów jeden z nich napisał:

– Pan Morawiecki bajki opowiada. Jednorazowa amortyzacja środków trwałych z grupy 3-8 od jest od dawna – oprócz samochodów osobowych. Co do składek ZUS, to przedsiębiorcy którzy zaczynają i nigdy nie prowadzili działalności mają składki od 30% podstawy – od dawna – przez okres 2 lat. Procedura sie powtarza gdy przerwa miedzy ostatnią a obecnie otwieraną działalnością jest dłuższa niż 5 lat (…) Ludzie nie inwestują bo mają dość nieustannych rewolucji i zmian, bo nic nie jest jasne i przewidywalne i bez przerwy sie zmienia. Inwestycje planuje sie w perspektywie 10-15 lat a nie roku czy dwóch (…) I jeszcze ten armagedon w postaci noweli VAT na ten rok. Niech pan Morawiecki spróbuje sam wg tych zasad prowadzić działalność gosp.

Będzie to pouczające doświadczenie – skwitował internetowy komentator.