Obrona Macierewicza czyli niezgłębione tajemnice prezesa


W debacie nad wnioskiem o odwołanie Antoniego Macierewicza było mnóstwo słów wielkich i największych, strzelistych aktów wiary i zaufania, podniosłych wezwań i apeli. Za to mało konkretów o stanie Sił Zbrojnych, postępach modernizacji oraz kondycji obronnej naszego kraju. W dodatku w tym, co o tym mówiono, prawdy było jak na lekarstwo.

A prawda jest bezlitosna dla „najlepszego ministra ON po 1989 r.” jak nazywa Macierewicza premier . Wielokrotnie ośmieszający się publicznie szef MON ma istotnie wielkie zasługi ale… w skutecznym hamowaniu pilnie potrzebnej modernizacji Wojska Polskiego. Afera z śmigłowcami jest znana. Dodajmy, że fiasko tego zakupu oznacza 13,5 mld zł oszczędności dla budżetu.

Premier Szydło i minister Macierewicz, grzmiąc z wysokich trybun o priorytecie dla spraw bezpieczeństwa narodowego i odpieraniu zagrożenia ze Wschodu,  cichaczem, bezlitośnie ograniczali wydatki wojskowe określone w Planie Modernizacji Technicznej Wojska Polskiego na lata 2013 – 2022.

Cięcie było radykalne: o prawie 25 proc. do 77,4 mld zł. Plan odchudzono o 25,6 mld zł. Powód:„urealnienie”. Pierwotnie, rząd PO/PSL zaplanował 130 mld, które później zmniejszył do 103 mld zł. Maleją też wydatki przewidziane w wieloletnim programie Priorytetowych Zadań Technicznej Modernizacji Sił Zbrojnych w ramach programów operacyjnych z 75,6 mld zł do 60,6 mld zł

Pieniędzy jest mniej. O tym jednak w Sejmie nie mówiono. Mniej zatem będzie nowoczesnego uzbrojenia, sprzętu i wyposażenia, niższe będą wydatki na szkolenia. Dodatkowo budżet MON zmieszają koszty tworzenia WOT (ok 5 mld w 2016 r.). Tyle samo kosztuje zakup 96 samobieżnych armato-haubic „Krab”.  Macierewicz uczynił z niego swoje szczytowe osiągniecie i daje jako przykład dbałości rządu PiS o stan obronności Polski. Nic bardziej mylnego. Jego rola w tym, ciągnącym się od lat 90 programie zbrojeniowym, ograniczyła się do wydania pieniędzy oraz nachalnego przypisywania sobie wszelkich zasług.

Chyba tylko nieposkromione zamiłowanie szefa MON do tworzenia i kultywowania mitów tłumaczy jego opowieści o „polskości Kraba”,  konstrukcji, niewątpliwie ważnej i potrzebnej wojsku. Nie pomniejszając w niczym osiągnięć naszego przemysłu zbrojeniowego przypomnijmy, że wieża Kraba jest na licencji brytyjskiej, a podwozie pochodzi z Korei Południowej.

W maciarewiczowskiej wersji planu modernizacji Sił  Zbrojnych prawie wszystkie programy zostały znacznie opóźnione. W najgorszej sytuacji znajdzie się Marynarka Wojenna: dostawy okrętów podwodnych przesunięto na lata 2024-2026, nawodnych (Miecznik, Czapla) w okresie 2021-2026.

Przesunięto rozpoczęcie dostaw bardzo potrzebnych bojowych wozów piechoty „Borsuk (na rok 2021 ) i wozów wsparcia bezpośredniego („Gepard” – 2022 r.). Nie wiadomo – wszystko utajniono – jak postępuje modernizacja czołgów „Leopard” –  programu kluczowego dla utrzymania odpowiedniej jakości i sprawności wojsk pancernych. Bez odpowiedzi pozostaje wiele innych pytań o przyszłość wyposażenia pancernego naszej armii.

O cztery lata – z roku 2018 na 2022 – przesunięto wprowadzenie bezzałogowych wież  ZSSW-30 z armatą kalibru 30 mm i ppk Spike, przewidzianych dla „Rosomaków” i „Borsuków”; w planowanym czasie nie będzie dornów rożnych typów i przeznaczenia ( Macierewicz zapowiadał ich tysiące i to już…) oraz wielu innych systemów uzbrojenia i dowodzenia bardzo potrzebnych armii.

Taka jest rzeczywistość. W internecie roi się od informacji o opóźnieniach w modernizacji WP. Premier i minister mówili o tym niewiele albo było nic. Nie uznali za stosowne poinformować jak rząd będzie starał się zlikwidować lub ograniczyć skalę opóźnień. Zamiast tego wspierani przez posłów PiS uraczyli opinię publiczną kolejną porcję czczej gadaniny o „fundamentach i pryncypiach”, „powstawaniu z kolan” i  „nienawistnych Polsce elitach brukselskich”. Nie popisali się też posłowie opozycji. W większości nie byli przygotowani merytorycznie do dyskusji. Też  pletli bzdury i bogoojczyźniane, wytarte frazesy.

Debata nad wotum nieufności wobec szefa MON raz jeszcze udowodniła, że na najwyższych szczeblach kierowania Siłami Zbrojnymi stale są łamane podstawowe prawa żołnierzy: prawa do dobrego dowodzenia, do wyposażenia w broń i sprzęt adekwatny do zagrożeń i niezbędny do wykonania postawionych zadań.

Jak było do przewidzenia wniosek o odwołanie Macierewicza przepadł. Pozostanie na czele MON niezależnie od szkód jakie czyni dla bezpieczeństwa kraju i zdolności obronnych. Raz jeszcze wykręcił się od odpowiedzialności, mimo że nawet część wyborców PiS – na co wskazują badania opinii publicznej – ma go serdecznie dość.

Żarliwa obrona A. Macierewicza wskazuje, że prezes Jarosław Kaczyński, jako jeden z niewielu wierzy w zapewnienia ministra, że za 12 lat lat Polska będzie zdolna do samodzielnej obrony. Chce dalej mieć go w MON. Niezgłębione są tajemnice polityki prezesa – zwykłego posła.