sterydy

Żuj sterydy. Dołącz do silnych.


“Żuj sterydy dołącz do silnych, aby bić słabszych”! Zupełnie nie pomnę głupiej kreskówki, gdzie futurystyczna wizja świata, kazała scenarzyście umieścić to zdanie. Zawiłe są widać algorytmy ludzkiej pamięci. Podobnie równie trudna do opisania wydaje się mechanika diabelskiej pokusy, która czyni atrakcyjną ideę świata jednej racji, jednej wartości, że o jednym Prezesie nie wspomnę. A przecież zbliżamy się do takiej konstatacji rzeczywistości, “zbliżamy się do tej prawdy”…

Wizyta na dowolnej siłowni może przekonać, że żucie sterydów, czy aplikowanie sobie ich w inny sposób, nie jest najlepszych pomysłem. Mnie przekonała koleżanka ze studiów, która w welonie melancholii, po rozstaniu z chłopakiem kulturystą, ukryła szpilę: duża klatka, mały ptaszek. Jaka jest prawda nie zamierzam sprawdzać, ale na karnecie zaoszczędziłem…

Niezależnie od powyższego i oczywistych przeciwwskazaniach medycznych, sterydy nie cieszą się najlepszą prasą. Ale coś trzeba żuć, aby dołączyć. Idą nowe czasy, nowe wyzwania i potrzebą chwili jest siła. Jak donoszą media już w listopadzie ster władzy obejmie sam Wódz, a to zobowiązuje…do żucia też, ale o tym dalej.

Na początek odrobina celulozy. Nikomu nie zaszkodziła. Spokojnie! Pewnej kategorii ludzi i tak nie zachęcę do czytania książek. Wystarczy, że potrafili złożyć literki w nazwiska na kartach wyborczych i mamy co mamy. Socjalistom pod rozwagę: obowiązek nauki czytania i pisania? Ostrożnie, ostrożnie.

Jak się rzekło dawka celulozy. A pożujmy sobie Konstytucję to taki wdzięczny materiał. Oporu nie stawia. Możemy do woli pomiędlić rozdział o sądownictwie, prawami człowieka zatkać sobie dziury w zębach, a potem spokojnie wypluć na chodnik w mieście lub pod stodołą w mniejszej “aglomeracji”. I cały ten zbity w pulpę miazmat o jakimś tam trójpodziale władzy przydeptać. Tu nie dzielmy małostkowo społeczeństwa na tych z miast i tych ze wsi. Jak przydeptać to tylko gumofilcem. To takie symboliczne. A przecież my Polacy kochamy się w symbolach!

Dodatkowo głowę daję, że przeżucie Ustawy Zasadniczej da lepszy efekt, niż serie sztangą po metamfetaminie. Zresztą to już się dzieje. Nie widzicie tych siłaczy? A kto im podskoczy? Niby szron na głowie, a jednak błysk w oku, siła w przekazie, któremu nawet trybu nie trzeba i adwersarze maleją. O! tacy mali się robią. Tacy….

A najfajniejsze jest, że każdy może dołączyć do grona żujących, a potem hulaj dusza piekła nie ma. Ale za to łaska Naczelnika, miejsce w radzie nadzorczej spółki Skarbu Państwa jak najbardziej. Ewentualnie jakaś dotacja, czy beneficjum za pieniądze podatnika balsamem na spracowane szczęki spłynie. Inna sprawa, że jak kto nie dołączy szczęka też może boleć, tylko balsamu nie będzie….

Była mowa o słabszych, którym – w ich mizerii fizycznej – żuć się nie chce? No, tacy to już sami sobie winni. Nie ma co się nad nimi litować. Ich świat odchodzi do lamusa. I dobrze. Teraz rządzi siła, a kto nie dołączy, kto nie żuje…tego we dwa kije! Dołączysz?

 

Paweł Nawrot